Miesięczne archiwum: Październik 2014

Halloween czyli gotujemy na imprezę

Impreza halloweenowa ze skrzydełkami

Impreza halloweenowa ze skrzydełkami

Nie bacząc na gniewne sprzeciwy Polskich ugrupowań katolickich jak co roku zrobiłem imprezę halloween’ową. Koncept nie jest by czcić szatana i pogańskie bóstwa ale by się spotkać w gronie przyjaciół, zjeść coś dobrego, obejrzeć jakiś horror i wypić nadmierne ilości piwa. I do tego jest potrzebne dobre jedzenie. Oczywiście nie mogło się obyć bez skrzydełek wstępnie grillowanych a następnie pieczonych w piekarniku. Do skrzydełek mamy sos bbq odpowiednio doprawiony ostrymi sosami by zapierał dech w piersi.

Mumie z parówek

Mumie z parówek

Czymś śmiesznym i łatwym do przygotowania to małe mumie z parówek. Wystarczy 8  - 10 parówek dobrej jakości i opakowanie ciasta francuskiego, ciasto tniemy w paski i owijamy pocięte parówki w dowolny sposób. Oczka można zrobić stosując jakiś ciemny gęsty sos lub jak ja, odrobina ketchupu i barwnik żywnościowy. Pieczemy w temp 200 C. przez 15min i gotowe! Do tego podać kilka sosów do dipowania.

Sałatka z kuskus

Sałatka z kuskus

Sałatka z kuskus jest czymś bardzo smacznym i nadaje się nie tylko na imprezę. Wystarczy skroić bardzo drobno 1 czerwoną paprykę, 1 zieloną paprykę, pół ogórka, 1 średnią cukrową cebulę, wymieszać to ze szklanką przygotowanego kuskus i doprawić cytryną, kolendrą i tymiankiem (najlepiej świeże) dodatkowo można dodać trochę czosnku, octu i oliwy smakowej by zwiększyć aromat, kuskus wchłania dużo wilgoci więc sałatka nie będzie wodnista.

Impreza halloweenowa

Impreza halloweenowa

Tu mamy moje mumie, sałatkę z kuskus, ostre korniszony chilli, hummus z warzywami do dipowania i sos curry zrobiony z majonezu, jogurtu greckiego, żółtego curry w proszku i drobno posiekanych korniszonów, taki sos tatarski w innym wydaniu.

Przyznacie że takie zestawienie plus pizza domowej roboty jest znacznie lepszą opcją od chipsów i paluszków.

Hummus

Hummus w twoim domu za przystępną cenę czyli Egipski dip z cieciorki

Cieciorka

Cieciorka

Hummus to po Arabsku cieciorka(ciecierzyca) oraz bardzo prosta pasta składająca się z gotowanej cieciorki, oleju, pasty sezamowej tahini i soku z cytryny mająca korzenie w starożytnym Egipcie. W Polsce staje się to bardzo popularne w hipsterskich, trendy piekarniach i sklepach ze zdrową żywnością z odpowiednio wysoką ceną by podkreślić unikatowość tego przysmaku budowniczych sfinksa i tych co zaganiali do jego budowy.  Więc teraz za darmo opowiem jak się taki humus robi i jak można go zmodyfikować byście mogli go sobie zrobić w domu i zadziwić znajomych na kolejnej domówce.

Potrzebujemy:

  • 2 puszki cieciorki w zalewie (koszt około 2zł za puszkę)
  • 2 łyżki oleju rzepakowego (lub z oliwek jak kto woli)
  • 2 – 3 ząbków czosnku
  • 1 dużą cytrynę
  • pastę tahini lub olej sezamowy (1 łyżka)
  • sól do smaku

Cieciorkę odsączamy w durszlaku ale zostawiamy około 1/3 puszki zalewy w której były bo same „groszki” cieciorki są suche a trzeba zrobić pastę. Wszystkie składniki wrzucamy do blendera, i miksujemy powoli dodając zalewę aż otrzymamy sztywną ale gładką pastę którą można smarować. To takie proste, z 2 puszek cieciorki otrzymujemy około pół kilo gotowego produktu o wartości kalorycznej około 170kcal na 100g. W sklepie za 150g zapłacimy od 12zł do nawet 20zł i produkt może zawierać konserwanty, sztuczne barwniki i stabilizatory.  Tu mamy wszystko naturalne i bez zbędnej chemii. Okres przydatności takiego produktu to ponad tydzień i najlepiej smakuje jak się przegryzie z dzień lub dwa. Jak sami widzicie domowy koszt wyprodukowania tego jest około 5zł nie licząc prądu, więc dlaczego w sklepach jest takie drogi jak ich proces produkcyjny na pewno tnie te koszty na cztery?

Popularną przyprawą dodawaną do hummusu to kumin (nie mylić z kminkiem) inaczej nazywany kminem rzymskim – polecam. Często dodaje się ostrej papryki chilli lub ostrych czerwonych papryczek by zaostrzyć smak i naturalnie wydłużyć czas przydatności.  Można również dodać odrobinę skórki z cytryny by otrzymać cytrusowy posmak.

Sprzedawane w sklepach warianty przewidują naprawdę różne kombinacje, gdzie dodaje się grillowaną paprykę, brokuły, groszek, marchewkę itp. Można dowolnie eksperymentować jednak głównym składnikiem jest cieciorka i sezam (w formie pasty lub alternatywnie oleju sezamowego).

W krajach bliskiego wschodu podaje się to jako przystawkę z chlebkami pita lub jako dodatek do warzyw. Jako dip doskonale się sprawdza z świeżymi warzywami jak marchewka czy seler naciowy. Dobrze jest podawać przybrane kolendrą, natką pietruszki, posypane ostrą papryką i skropione olejem z oliwek.

Smacznego.

Hummus

Hummus

Pierogi z farszem meksykańskim

Polski pieróg, meksykański farsz, piekło w gębie

Pierogi z farszem meksykańskim

Pierogi z farszem meksykańskim

Od czasu jak 2 tygodnie temu zjadłem naprawdę wątpliwej jakości pierogi ze sklepu z pod znaku płaza naprawdę chciałem zrobić swoje które będą uczciwe.  Szczęście chciało że ugotowałem zupę z której wyciągnąłem 3 ćwiartki kurczaka które po obraniu dały mi ponad 300g gotowanego mięsa. No to robimy farsz:

Farsz ala meksykański:

  • 300g gotowanego kurczaka (tak naprawdę może być każde mięso)
  • 2  średnie papryki (zielona,czerwona,pomarańczowa, jaka chcecie)
  • 1 duża cebula
  • 5 – 7 pieczarek (mało meksykańskie ale były w lodówce)
  • 1 duży pomidor
  • 2 papryczki chilli lub łyżka chilli ostrego w proszku
  • przyprawa do dań meksykańskich
  • świeża kolendra
  • puszka czerwonej fasoli

Warzywa kroimy w kostkę i dusimy 30min na patelni pod przykryciem z odrobiną oleju. Dodajemy przyprawy, dosalamy do smaku.

Fasolę odcedzamy na sitku. Wszystko mieszamy w misce, mięso, warzywa, zioła i fasolę. Jak przestygnie przekręcamy przez maszynkę do mielenia mięsa z średnim sitkiem na wyjściu. I mamy farsz, próbujemy dosalamy można dodać jeszcze trochę ostrego sosu np. habanero!

Ciasto na pierogi jest banalne: woda, mąka uniwersalna i sól. Mieszamy aż uzyskamy zbitą masę która nie lepi się do rąk. Nasze babcie i mamy pewnie by wyjęły stolnicę i wałkowały i wycinały kółeczka do zawijania. Ja mam włoską maszynkę do makaronu która też wałkuje ciasto na wstęgę około 12cm szerokości z precyzyjną regulacją grubości ciasta. Ja lubię by pierogi miały dużo farszu i umiarkowaną ilość ciasta więc na 8 stopniowej skali dochodzę do numer 5. Cienkie ale sprężyste ciasto łatwo daje się zawijać. Lecz po ugotowaniu jest delikatniejsze i bardziej podatne na rozrywanie. Również po ugotowaniu ciasto może się marszczyć gdy ostygnie i farsz będzie prześwitywał przez cienką warstwę ciasta.

Jak popatrzcie na zdjęcie, pewnie powiecie „kupił w sklepie i zrobił zdjęcie” nie! te doskonałe brzegi z równym wzorkiem są rezultatem używania formy do pierogów, taka plastikowa szczęka za 8zł gdzie wkładam pokrojoną wstęgę ciasta w kwadraty, nakładam farsz i zamykam. Forma odcina nadmiar ciasta i formuje idealnego pieroga nawet bez konieczności zwilżania krawędzi. Nadmiar ciasta przekręcam przez maszynkę i znów mam wstęgę i znów zawijam. (sekretem jest dobrze namąkowane ciasto by się nie lepiło do formy) Babcie mogły by marudzić że to nie po domowemu ale smak jest ten sam, prezentacja dobra i roboty mniej, gdy się dwie osoby ustawią, jedna kręci ciasto druga formuje pieroga mamy wydajność 1 pieróg na 30sec. Spokojne w pół godziny mamy 60 dużych pierogów.

Pozostaje gotowanie, do dużego garnka z wrzątkiem wrzucamy po 4 – 6 pierogów, czekamy aż wypłyną, wyławiamy cedzakiem, układamy na półmisku i znowu kolejna partia. Za dużo pierogów na raz sprawi że temperatura wody spadnie, ciasto wolniej się ugotuje i będzie bardziej lepiste i mniej wytrzymałe, robimy pierogom terapię szokową, wrzątek od początku do końca! by pierogi się nie lepiły do siebie można je przesmarować olejem, ale to zwiększa ich kaloryczność, można też je przepłukać pod zimną wodą na durszlaku by zmyć zbędną skrobię z powierzchni, nadal lekko będą się kleić ale znacznie mniej i bez zbytecznego oleju.

Takie pikantne pierogi można jeść na ciepło, na zimno i odsmażane. Są naprawdę dobre i nisko tłuszczowe.

Smacznego!

Tort pizzowy czyli pizza wielopiętrowa

Tort pizzowy

Jakiś czas temu kolega pracujący w ambasadzie Czarnogóry pokazał mi zdjęcie wielkiego tortu zrobionego z pizzy. Co mogłem powiedzieć? „challenge jak najbardziej accepted”! Pooglądałem kilka filmów i krok po kroku instrukcji jak coś takie zrobić ale w każdej mi coś nie pasowało więc oto moja, sprawdzona działa i smakuje bosko, był to eksperyment na małą skalę, za tydzień na Halloween Party zrobię wersję XXL.

Jak widzicie jest to w pełni upieczony tort z 3 piętrami pizzowymi. Składniki ograniczyłem do sera babuni, salami z paprykową skorupką i pikantnym sosem pomidorowym (wiem gotowiec ale to był test) plus zioła prowansalskie.

Tort pizzowy widać warstwy

Tort pizzowy widać warstwy

Jak widzicie jest to w pełni upieczony tort z 3 piętrami pizzowymi. Składniki ograniczyłem do sera babuni, salami z paprykową skorupką i pikantnym sosem pomidorowym (wiem gotowiec ale to był test) plus zioła prowansalskie.

Wyrabiamy ciasto do pizzy

Wyrabiamy ciasto do pizzy

Zaczynamy od ciasta na pizzę, około 400g mąki tortowej, pół paczki drożdży suchych, szczypta soli, szczypta cukru dla drożdży. Na początku mieszamy drożdże z cukrem i dajemy odrobinę letniej wody, mieszamy to trzepaczką aż wszystko się połączy i napowietrzy. Drożdże będą lepiej pracować.

Następnie dosypujemy trochę mąki i sól i staramy się uzyskać coś co będzie przypominało ciasto na naleśniki, czyli lejące się ciasto. Mieszając trzepaczką dodajemy mąkę aż nie będzie dawało się tego rozrabiać. Dodajemy resztę mąki i powoli dolewamy tyle wody by uzyskać nie lepiące się ciasto do rąk. Nie powiem dokładnie ile wody, to zależy od wilgotności mąki oraz powietrza, ma się dać trzymać w ręce bez lepienia ale ma być plastyczne. Taką kulkę odkładamy do miski przykrywamy folią lub ręcznikiem kuchennym i wyrastamy przez 45min w cieple.

Pieczemy spody do pizzy

Pieczemy spody do pizzy

Gdy kulka podwoi swoją objętość dzielimy ją na 4 części, jedno większe na brzegi tortu i 3 równe kuleczki na kolejne blaty. Większą kulkę zostawiamy by znów wyrosło a 3 mniejsze wyrabiamy na spody wielkości dna foremki (tu mamy foremkę 18cm średnicy i 7cm wysokości).

Blaty pieczemy przez 10min w piekarniku rozgrzanym do 250 C.

Wyklejamy foremkę ciastem do pizzy

Wyklejamy foremkę ciastem do pizzy

W teflonowej foremce do ciast i tortów zamykanej na klamrę, wylepiamy bok ciastem które wcześniej uformowałem na wstęgę i na dno kładę blat docięty na miarę. Starałem się dokładnie zlepić połączenie surowego ciast i blatu by nic nie wyciekło do blaszki.

Wypełniamy tort pizzowySkładniki układamy piętrowo w odwrotnej kolejności, coś jak chicago style pizza, ser na dół bo będzie pełnił rolę uszczelniacza, potem pokrojone w paski salami, następie cienka warstwa sosu i doprawiamy ziołami, jeszcze trochę tartego sera i dociskamy kolejnym blatem. Znów układamy ser, salami,sos, ser, zioła i dociskamy kolejnym blatem, znów ser, salami sos, ser, zioła i do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C.

Pieczemy około 40min, ja posiłkowałem się termometrem do wędlin który wbiłem w środek tortu, piekłem aż środek osiągnął 80 stopni C. Wtedy byłem pewien że wszystko w środku się połączyło a obwódka tortu się dobrze upiekła. Po upieczeniu wyjmujemy tort i pozwalamy mu się schłodzić do temperatury 30 – 40 stopni C zanim zaczniemy wyjmować z blaszki, jak zrobimy to zaraz po upieczeniu składniki będą płynne i wszystko się rozleci, to jest danie które podamy letnie a nie gorące.

Powodzenia i smacznego.

Bogata potrawka z kurczaka z dynią i żółtą fasolką szparagową

Potrawka z kurczaka

Potrawka z kurczaka

Inspirowany kolejnym prawie bezmięsnym daniem często podawanym w kuchni za ścianą obok mojego biurowca – potrawką z kurczaka – która praktycznie nie ma kurczaka za to jest gęstą zawiesiną z mąki ziemniaczanej i bóg jeden wie czego innego, postanowiłem zrobić swoją wersję na bogato.

Jest jesień i warzywa takie jak dynia, fasolka szparagowa, papryka są wszędzie dostępne za bardzo małe pieniądze więc trzeba korzystać. Dodać jeszcze marchew, zielony groszek oraz cebulę i mamy smaczne danie jedno garnkowe, z dużą ilością białka i witamin.

Jakie składniki?

  • 1kg podudzi kurczaka bez skórki pokrojonych w kostkę
  • garść żółtej fasolki szparagowej pokrojone w 2cm kawałki
  • spory 300-400g kawałek dyni pokrojony w kostkę
  • 1 duża czerwona papryka pokrojona w drobną kostkę
  • 2 średnie żółte cebule pokrojone w kostkę
  • garść mrożonego zielonego groszku lub pół puszki odcedzonego
  • 1 marchew pokrojone na 4 słupki a potem w kostkę
  • 1 torebka przyprawy curry (dowolna ulubiona marka mi ostatnio przypadła do gustu Mikado)
  • 500ml przecieru pomidorowego
  • łyżka stołowa posiekanego lubczyka lub 2 łyżki warzywka w płynie
  • 1 łyżka stołowa ostrego chilli
  • sól do smaku

Podudzia kurczaka to strasznie zlekceważone mięso, uważane za niby gorszej jakości, bez skórki jest chude, delikatne, bardziej soczyste niż pierś z kurczaka, a za to znacznie tańsze. Nie wszystko co drogie jest najlepsze, tłusta pierś z kaczki gdzie mamy pół centymetrową warstwę skóry z tłuszczem kosztuje 34zł za kilo lub więcej, tacka podudzi bez skórki kosztuje 10zł za kilo i jest tak samo smaczne, bardziej wartościowe i chudsze!

Wszystko to wrzuciłem do szybkowara i starannie wymieszałem. Jak nie ma się szybkowara zwykły garnek na zupę z pokrywką wystarczy tylko dusi się wszystko dwa razy dłużej. Szybkowar zamykamy i gotujemy na małym ogniu przez godzinę.

W tym samym czasie gotujemy 4 kartofle pokrojone w kostkę z łupinami by zrobić pure ziemniaczane. Do pure zawsze lubię dodać trochę mleka, masła oraz serka śmietankowego z ziołami. Gdy kartofle się ugotuję odcedzam, dodaje mleko,masło, serek i trochę soli i ubijam tłuczkiem do kartofli. Gotowe, smaczne i zdrowe (można jeszcze dodać czosnek wyciśnięty z praski, mój ojciec nie lubi czosnku więc gdy robi się coś u rodziców lub gdy robię coś dla nich oszczędzam tego składnika, mimi że jest mega zdrowy).

Po godzinie w szybkowarze, dynia kompletnie się rozpadnie tworząc piękny sos, jeśli nadal jest za dużo płynu i wszystko jest rzadkie, wtedy można rozrobić 1 – 2 łyżeczek mąki ziemniaczanej w pół szklanki wody i dodać do gorącej potrawki delikatnie zagęszczając ją. Nie chcemy uzyskać kisiel tylko zagęszczenie.

Dla fajnego efektu, pure nakładam łyżką do lodów tworząc piękne kulki z kartofli, do tego hojna porcja potrawki i pod dekorować natka i lubczykiem.

Proste, smaczne, jesienne i nie oszukujmy się tanie. Za to ma dużo białka, witamin i poza kurczakiem i masłem w pure jest bardzo mało tłuszczu na porcję.

Smacznego.

Mocno czekoladowe babeczki z musem czekoladowym

Czekoladowe babeczki

Czekoladowe babeczki

Aby upiec czekoladową babeczkę trzeba niewiele, jest to proste jak konstrukcja cepa, 2 szklanki mąki tortowej, 3/4 – 1 szklanka cukru, łyżeczka proszku do pieczenia, 2 jajka, 100ml mleka, 1/3 kostki masła rozpuszczonego wcześniej, 3 kopiaste łyżki kakao. Wszystko wymieszać na gładką masę, przełożyć w wytłoczki i piec przez 20min w piekarniku rozgrzanym do 190 – 200 C, po wyłączeniu piekarnika babeczki zostawić w nim jeszcze przez 10min by nie opadły i zachowały ładny kształt. Proste prawda?

Mus czekoladowy to bardziej skomplikowana sprawa. Jest to delikatny 3 krokowy proces.

Potrzebujemy:

  • 2 białka jajek
  • 3 krople octu
  • 200ml smietany 35%
  • cukier puder
  • 1 tabliczkę (około 100g) gorzkiej czekolady

Niby niewiele. Ale trzeba być ostrożnym.

Wpierw ubijamy śmietanę, ubijamy mikserem na wysokich obrotach, powoli dodając cukier puder aż otrzymamy coś co będzie gęstością przypominało krem i będzie trzymało nadany mu kształt.

Następnie ubijamy pianę z białek, do białek dodajemy czubek łyżeczki octu, pozwoli do osiągnąć gęstszą i trwalszą pianę. Jak ze śmietaną powoli (najlepiej przez sitko) dodajemy cukier puder aż otrzymamy tak sztywną pianę że nie wypadnie z naczynia obróconego do góry dnem.

W kąpieli wodnej topimy czekoladę. (kąpiel wodna to jeden garnek z wodą na gazie, na który nakładamy albo metalową miskę albo drugi garnek z cienkim dnem i w nim rozpuszczamy czekoladę. Temperatura od palnika jest za wysoka i będzie rosła, gotująca się woda zawsze będzie mieć tą samą temperaturę).

Czas na połączenie składników. Gdy czekolada się kompletnie stopi zdejmujemy ją z gotującego się garnka z wodą, stawiamy na desce i wrzucamy całą pianę z białek na raz. Mieszamy ubijaczką lub łyżką do kremu, muszą to być powolne, delikatne ruchy by nie zniszczyć struktury piany, więc nie mieszamy i trzepiemy, tylko majestatycznie bez pośpiechu, jednym tempem mieszamy (pomyślcie że robicie domową nitroglicerynę z przepisu z książki kucharskiej młodego anarchisty, jak zamieszacie za mocno to wybuchnie!) Gdy ta mieszanka jest ładnie połączona, wrzucamy bitą śmietanę i znów delikatnie powoli łączymy składniki, po angielsku piesze się „fold in the ingridients” w dosłownym przetłumaczeniu znaczy to składamy składniki razem, jak byście składali koszulę po prasowaniu.

Tak przygotowany mus możemy wykładać na babeczki, ale jest on trochę lejący, więc dobrze jest odstawić go do lodówki na 20min a potem nakładać łyżką czy rękawem cukierniczym na babeczki czy do salaterek. Jest gotowy po 1 godzinie.

Smacznego

Focaccia

Focaccia: Składniki

Focaccia: Składniki

Focaccia (czyt. fokacia) to nic innego jak ciasto drożdżowe jak na pizzę z mniejszą ilością składników, dużą ilością ziół i znacznie tłustsza. Jest to tańsza i szybsza alternatywa od domowej pizzy a gwarantuję że zejdzie ze stołu czy blaszki jeszcze raz tak szybko.

Na ciasto potrzebujemy: 3/4 kg mąki tortowej, łyżeczka soli, opakowanie ziół prowansalskich, paczka suchych drożdży, łyżeczka cukru, około 2 szklanek letniej wody

W misce wsypujemy wszystkie suche składniki, mieszamy i dopiero powoli dodajemy wodę, ciasto ma być sprężyste i odlepiające się od ręki ale nie zbitą kluchą czy lejące, dlatego wodę dawkujemy i wyrabiamy aż ciasto stanie się gęste, będzie trzymało kształt przez dłuższą chwilę i będzie się odlepiać od rąk. Dobrze jest dłużej popracować (pobawić się nim) by gluteny się związały i ciasto było bardziej elastyczne. Takie ciasto rozciągamy na blaszce (u mnie to blaszka 80cm na 45cm) pokrytą papierem do pieczenia lub matą do pieczenia i z góry smarujemy olejem lub oliwą z oliwek. (dla mniej cierpliwych możecie rozwałkować ciasto, nie ma w tym ujmy na honorze, po prostu przyjęło się że ciasto na pizzę wyrabia się ręcznie a nie wałkuje).

Większość kucharzy w telewizji gloryfikuje oliwę z oliwek jako lepszy i doskonalszy produkt, prawdą jest że olej rzepakowy z pierwszego tłoczenia jest tak samo a nawet bardziej zdrowy i lepiej zachowuje się w obróbce cieplnej. Jest o zwykłe łechtanie ego, że jak się używa pięciokrotnie droższej oliwy sprowadzanej z zagranicy to mamy lepsze danie, a tu nieprawda, jak to się mówi, cudze chwalicie swojego nie znacie.

Ciasto dobrze jest przykryć folią by nie wyschło i odstawić w ciepłe miejsce by wyrosło, będzie wyrastać z godzinę lub więcej.

W między czasie można pokroić składniki i przygotować jakiś sos do maczania, najprostszy taki sos to przecier pomidorowy zmiksowany z świeżym czosnkiem, bazylią i solą, opcjonalnie można dodać trochę tartego parmezanu, ale nie dawajcie substytutów parmezanu bo nie są blisko tak aromatyczne i żadnych gotowych tartych dojrzewających serów w woreczku, są słabe i mało wyraziste.

Teoretycznie nie powinno być tam mięsa, ale ja nie mogłem się powstrzymać od skrojenia trochę aromatycznej wędzonej kiełbasy z lokalnej masarni w Dębinie www.wedlinyzdebiny.pl

Reszta składników to cebula, suszone pomidory w oleju z ziołami kaparami i czosnkiem oraz jedno czerwone habanero (musi być pikantne).

Rozgrzewamy piekarnik do 220 stopni z dolnym i górnym palnikiem włączonym i pieczemy aż góra będzie złocista (u mnie pomidory się za mocno przypiekły ale dzięki oleju były nadal smaczne). Czas pieczenia to około 15min lub mniej.

Wyciągamy, kroimy na kawałki 5-7cm i podajemy z sosem. Proste i pyszne, smacznego!

Focaccia

Focaccia

Ziołowy kurczak z zielonymi warzywami w sosie śmietanowym

Kurczak z warzywami

Kurczak z warzywami

Potrzebowałem czegoś innego od ostatnich dań, chciałem coś zdrowego i aromatycznego a zarazem by spełniło moje zapotrzebowania białkowe… i oto moja propozycja, kurczak na zielono czyli kurczak z zielonymi (i nie tylko) warzywami w sosie śmietanowym, podany z ryżem basmati.

Co potrzebujemy?

  • 800g piersi z kurczaka pociętej w długie cienkie paski
  • 1 por pokrojony w talarki razem z zielonym
  • 1 seler(bulwa) pokrojony w kosteczkę
  • 1 cebula pokrojona w kostkę
  • 15cm kawałek cukini pokrojonej w kostkę
  • kubek śmietany 200ml 18%
  • zioła prowansalskie, tymianek (dużo tymianku), kminek
  • 3 – 4 ząbki czosnku przetarte przez praskę
  • 1 dorodny brokuł
  • odrobina mąki ziemniaczanej
  • warzywko w płynie
  • grubo mielony czarny pieprz
  • woreczek ugotowanego ryżu basmati

Ryż można nastawić by się gotował w garnuszku z osoloną wodą, potrzebuje 15 – 20min.

Na dużej patelni teflonowej lub ceramicznej dajemy odrobinę oleju (tak łyżeczkę od herbaty) i podgrzewamy następnie wrzucamy kurczaka i go podsmażamy, zamiast soli polewamy go warzywkiem w płynie, będzie bardziej aromatyczny. Gdy kurczak jest ładnie biały dodajemy zioła i warzywa (z wyjątkiem brokuła), podlewamy wodą (około pół szklanki) redukujemy gaz na mały i zakrywamy pokrywką. Tak ma się to dusić z 15 – 20 min aż seler będzie miękki.

W tym czasie w garnku gotujemy wodę z solą i jak ma się durszlak ze stali albo garnek do gotowania na parze, gotujemy brokuła w kawałkach na parze aż stanie się soczyście zielony (5 – 7 min) lub blanszujemy go przez trochę krócej niż 5min we wrzątku.

Gdy kurczak z warzywami się poddusi rozrabiamy łyżeczkę mąki ziemniaczanej z 1/3 szklanki wody i wlewamy, trzeba energicznie mieszać bo soki z warzyw zaczną gęstnieć pod wpływem skrobi, wtedy dodajemy czosnek i czarny pieprz. Wyłączamy gaz i zalewamy wszystko śmietaną, nie dodajemy śmietany gdy wszystko się gotuje bo może się z warzyć a nikt nie lubi grudek śmietany w gładkim sosie. Energicznie mieszamy i gotowe!

Podajemy, kilka  różyczek brokuła, 1/3 woreczka ryżu i hojna porcja sosu. Wszystko można dla kontrastu udekorować płatkami chilli. Pozornie wydawało by się że jest to bardzo kaloryczne z powodu śmietany, ale 200ml śmietany na ponad 2 kg mieszanki warzyw i chudego kurczaka to nie jest dużo zważając że tu jest co najmniej 4 porcje lub nawet 5 jeśli nie chce się za bardzo objadać.

Smacznego.

Domowe piwo pierwsze kroki

Zestaw do robienia piwa

Zestaw do robienia piwa

Teraz coś innego. Od roku czy więcej na rynku pojawiły się powszechnie dostępne alternatywy do masowo robionego piwa przez kampanie i grupy piwowarskie. Jest to dobra rzecz bo te piwa są bardzo dobre, smakują jak piwo a nie siuśki żubra. Chwalę ludzi którzy zdecydowali się otworzyć własny mikro browar i robić piwo po swojemu z pasją. Nigdy nie robiłem piwa aż do czasu gdy na urodziny dostałem taki zestaw do robienia piwa. Wiem jak robić wino, jest to proste jak konstrukcja cepa i nie wymaga dużej uwagi ze strony higieny, jak przemieliłem ślimaka w sokowirówce wraz z winogronem, nic się nie stało, piwo ma większe wymagania ale za to szybciej się robi i szybciej mamy rezultaty i wiemy co można poprawić, podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami i dotychczasową praktyką.

By warzyć piwo dobrze jest mieć fermentator (to ta biała balia po lewej na zdjęciu) jest z plastiku co znaczy że jest odporniejsza na uderzenia np. przy mieszaniu, oraz łatwiej ją czyścić. Dodatkowo ma kranik który bardzo ułatwia zlewanie piwa i butelkowanie w porównaniu z ściąganiem go przez wężyk z gąsiora. Ma wielką pokrywę co daje łatwy dostęp do zawartości i potem do czyszczenia. Koszt około 35-50zł, jest to jednorazowa inwestycja na wiele lat.

Dostępne są tak zwane brew kit (gotowy zestaw do robienia piwa) składa się on z chmielowanego ekstraktu słodowego, drożdży sypkich i saszetki z chmielem. Zestaw nie jest kompletny bo zawsze wymaga jeszcze odpowiedniej ilości wody (około 20L) oraz dodatkowego ekstraktu słodowego (około 1 – 1.7kg) by brzeczka (mieszanina słodu chmielu i wody z drożdżami) zaczęła fermentować i odpowiednia ilość alkoholu się wytworzyła. Wiele brew kit’ów opisuje w przepisie że można dać zamiast ekstraktu słodowego cukier i można ale smak jest inny jak się przekonałem z moim pierwszym piwem, ma ten smak taniego piwa, bardziej bimbrowniczy niż słodowy.  Więc dobrze jest kupić jeden z wielu dostępnych nie chmielowanych ekstraktów słodowych (koszt około 20-30zł za kg).  Sam brew kit kosztuje od 40 do nawet 100zł(te za 100 zwykle mają naprawdę wszystko oprócz wody), jest ich bardzo dużo więc można długo eksperymentować z różnymi zestawieniami.

Dlaczego kupujesz ekstrakt a nie robisz własny? Bo robienie własnego wymaga zakupu znacznie tańszego śrutowanego słodu, traktowanie go enzymami, gotowania, i filtrowania, nazwijmy że jest to level hard w piwowarstwie. Jak gotuje kupuje koncentrat lub przecier pomidorowy bo nie chce mi się parzyć pomidorów, obierać ich ze skórki,kroić, dusić i odparowywać wody by uzyskać coś co mogę kupić za 3zł gotowe i skoncentrować się na potrawie – tak samo tu. Jest tyle różnych ekstraktów słodowych dostępnych że przez lata nie sprawdzę wszystkich kombinacji.

Samo nastawienie brzeczki jest banalne, mieszam zawartość brew kit czyli chmielowany słód z paczki w formie gęstego syropu około 1.7kg z kolejnym 1 – 1.7kg ekstraktu słodowego nie chmielowanego, wody (około 20L) dodaje drożdże które były dostarczone z brew kitem i chmiel. Wszystko zamykam w fermentatorze, zamykam szczelnie i wkładam fermentówkę od góry by obserwować proces wydzielania gazów przez drożdże oraz by utrzymać beztlenowe środowisko w fermentatorze. Fermentówka to taka powyginana rurka z wodą która „bulka” gdy gazy (CO2) się ulatniają podczas przetwarzania cukrów na alkohol przez drożdże.

Czystość i sterylność! wszystko od początku do końca musi być czyste, mówimy tu o warunkach szpitalnych i nie szpitalnych typu przychodnia NFZ tylko operacja serca w prywatnej szwajcarskiej klinice. Fermentator, wszystkie narzędzia typu łopatki, mieszadełka, garnki do rozrobienia słodu, woda muszą być czyste i wolne od bakterii i grzybów. Do tego można stosować różne środki, narzędzia jak łyżki, mieszadełka ect można sparzyć wrzątkiem, wodę zagotować lub kupować butelkowaną, nie używajcie kranówy, lub przegotujcie ją wcześniej, przyznam że taniej jest kupić 20L wody w baniakach niż zagotować 20L kranówy. Fermentator lub gąsior należy starannie umyć i odkazić do tego można stosować różne środki popularnym jest pirosiarczan do zakupienia w sekcji winiarskiej każdego marketu czy sklepu typu Castorama, Leroy ect… można użyć spirytusu, lub jak na zdjęciu mój sposób, będąc właścicielem generatora ozonu popularnie nazywanego ozonatorem (fajna nazwa, jak broń kosmitów z filmu scifi z lat 20tych) można wybić wszystkie bakterie i zarodniki, problem z ozonem jest taki że trzeba wietrzyć kuchnię przez kilka godzin by pozbyć się zapachu ozonu, ale zabije to wszystko co żywe albo ma pretensje do rozmnażania.

Sam proces fermentacji trwa 2 tygodnie, dłużej niż to drożdże przerobią za dużo cukru i dostaniemy wytrawne piwo o wysokiej zawartości alkoholu jak mi wyszło z drugim moim piwem. Piwo można dochmielać po pierwszym tygodniu dodając granulat chmielowy do brzeczki. Granulaty są tanie, kosztują około 5zł za 50g i dajemy kilka gram na fermentator chyba że chcecie uzyskać coś bardzo gorzkiego i chmielowego  jak piwo typu IPA (indian pale ale).

Butelkowanie. Dobrze jest kupić kapslownicę, dobra w pełni metalowa kosztuje od 40zł, kapsle 4zł za 50, butelki można kupić, ale wystarczy zrobić jedna dobrą domówkę gdzie każdy przyniesie po 3 – 4 piwa i jesteście ustawieni. Lubie też butelki z koszyczkiem, niektóre piwa można kupić w butelkach z koszyczkiem a potem ponownie je używać. Same butelki trzeba też odkazić, można użyć te same metody co z fermentatorem. Ja mam zmywarkę z nigdy nie zrozumiałym dla mnie programem Baby Cycle, zmywarka nie tylko myje wszystko ale przez określony czas gotuje wszystko zabijając bakterie które mogły by zepsuć piwo. I to jest poprawne wykorzystanie funkcji pozornie bezużytecznej. Przed zakapslowaniem do każdej butelki dajemy z 4g cukru lub glukozy by po zamknięci drożdże jeszcze popracowały i nagazowały piwo (co było by to za piwo bez bąbelków?) i nie trzeba rozszczepiać atomu jak w filmie Młody Einstein.

Piwo w butelkach powinno przeleżeć z 2 – 3 tyg przed otwarciem, należy trzymać je w miejscu ciemnym bez dostępu do słońca np. piwnica czy spiżarka. Takie piwo bez pasteryzacji może leżeć z 4 miesiące zabutelkowane bez obawy że się zepsuje, ale pewnie wypijecie je przed tym czasem.

Nic tylko nastawiać i eksperymentować, możecie robić, jasne, ciemne, pszeniczne, koźlaki, pilsy, ale, IPA, lagery i własne kombinacje. Naprawdę polecam. To nawet nie że koszt takiego piwa to 2zł za butelkę, ale jest ono 100% naturalne, własne i bardzo smaczne. Plus jedna partia 20 – 25L jest gotowa do wypicia miesiąc od jej nastawienia czyli 40 butelek miesięcznie własnego dobrego piwa. Po opanowaniu procesu przygotowanie brzeczki trwa mniej niż godzinę. Potem sobie siedzi i się fermentuje a potem zlewa. To jest tak proste.

piwo

piwo