Miesięczne archiwum: Listopad 2014

Fasolka po kowbojsku czyli amerykańska fasolka po bretońsku

Jeszcze twarda fasolka

Jeszcze twarda fasolka

Zainspirowany jakiś starym westernem z Johnem Waynem w telewizji stwierdziłem że zrobię fasolkę taką jaką jedzą oni na filmach. Oto moja propozycja, prosta aczkolwiek wymagająca długiego gotowania fasolka z wędzonką i kurczakiem w sosie paprykowo-cebulowym.

Co trzeba?

  • 2 piersi z kurczaka pokrojone w drobną kostkę
  • 150g wędzonego boczku pokrojonego w kostkę
  • 2 czerwone papryki pokrojone w kostkę
  • 3 duże cebule pokrojone w kostkę
  • 500g białej fasoli namoczonej w wodzie przez noc
  • 500g przecieru pomidorowego
  • 2 łyżki ostrej papryki w proszku
  • 2 łyżki przyprawy tex-mex lub do dań meksykańskich
  • 1 łyżeczka soli wędzonej (czasem jest w gotowych mieszankach przypraw)
  • 1 kostka rosołowa
  • kilka kropel ulubionego ostrego sosu (ja użyłem Vicious Viper)

Procedura prosta jak na kowboja przystało, w dużej wysokiej patelni (najlepiej teflonowej lub ceramicznej) podsmażamy boczek by wytopić z niego tłuszcz, na tym tłuszczyku zeszklimy cebulę, gdy ta jest szklista, solimy solą wędzoną i dajemy paprykę, gdy papryka zmięknie dajemy przecier i resztę przypraw. Następnie do otrzymanego gorącego sosu dajmy kurczaka i 10min dusimy go aż stanie się biały (czyli ugotowany). Jako ostatnie wpadają namoczone fasolki wraz z 3 – 4 szklankami wody, doprowadzamy mieszankę do wrzenia, przykrywamy pokrywką redukujemy gaz na minimum i tak powoli dusimy przez 2 lub więcej godzin aż fasola się ugotuje i będzie miękka a wszystko zgęstnieje.

Jest to danie samo w sobie więc nic dodatkowego tu nie trzeba z wyjątkiem łyżki i śliniaczka.

Smacznego!

Fasolka po kowbojsku

Fasolka po kowbojsku

Sałatka jarzynowa wersja light

Sałatka jarzynowa wersja „light”

Sałatka jarzynowa wersja light

Sałatka jarzynowa wersja light

Jak już jesteśmy w temacie polskich dań to nie można pominąć sałatki jarzynowej, klasyk na każdym polskim stole w święta i nie tylko. Moja wersja jest pikantniejsza oraz ma połowę tłuszczu zwykłej sałatki bez utraty smaku, a wręcz smakuje lepiej. Największym problemem sałatki jarzynowej jest majonez, jest smaczny, syty i zawiera od 50% do nawet 85% tłuszczu który pochodzi z oleju lub w tańszych majonezach z innych gorszych tłuszczy.  100g majonezu to jakieś 650kcal a by zrobić miskę sałatki potrzeba go około 250g czyli mamy z samego majonezu jakieś 1600+ kcal – dużo nie? Dorosły mężczyzna który aktywnie nie uprawia na co dzień sportu potrzebuje od 2000 – 2500kcal dziennie, kobiety jeszcze mniej.

Dlatego moja wersja przewiduje użycia serka homogenizowanego w równych proporcjach z majonezem, 150g majonezu i 150g serka homogenizowanego, do tego musztarda i przyprawy, mniej tłuszczu więcej białka i o to chodzi!

Co trzeba na moją sałatkę?

  • 2 łyżki stołowe majonezu
  • 2 łyżki stołowe serka naturalnego homogenizowanego lub jogurtu greckiego
  • 2 łyżeczki musztardy stołowej (Dijon dobrze się też sprawdza)
  • cała marchewka około 15cm pokrojona w drobną kostkę
  • pół selera (bulwa) pokrojony w drobną kostkę
  • 2 kartofle w łupinach pokrojone w drobną kostkę
  • 100g chudej szynki pokrojonej w kostkę
  • puszkę zielonego groszku który został odsączony od zalewy
  • 3 jajka na twardo drobno pokrojone w kostkę
  • drobno posiekany szczypiorek (pół pęczka)
  • konserwowa papryka (moja jest z chilli) pokrojona drobną kostkę
  • korniszony pokrojone bardzo drobno
  • natka pietruszki, sól, pieprz

Sos do sałatki przygotowujemy oddzielnie w kubku mieszając majonez, serek i musztardę, jeśli nie jest wystarczająco wyraziste dosalamy i doprawiamy pieprzem.

Marchew, seler i kartofle gotujemy przez 10min w osolonej wodzie i odcedzamy w durszlaku. Gdy przestygną zaczynamy łączyć wszystko w jedną całość.

W misce wsypujemy wszystko i delikatnie mieszamy tak by nie rozgnieść miękkich warzyw, powoli dodajemy sos i mieszamy aż wszystko zlepi się ze sobą. Tak wymieszaną sałatkę zakrywamy folią w misce i odstawiamy na kilka godzin by wszystko się „przegryzło” w ten sposób smakuje lepiej. Dekorujemy natką i odrobiną pieprzu na górze i gotowe!

Szynka i jajka dostarczą nam trochę białka którego zwykle w takiej sałatce brakuje (majonez jest robiony z żółtek i ma tylko 1g białka na 100g produktu) a węglowodany z zimnych kartofli są mniej przyswajane niż podawane na gorąco. Jak nie dodamy chleba to jest to nawet dobre danie na drugie śniadanie, świeży szczypior i natka dostarczą trochę witamin. Można serwować na liściach sałaty rzymskiej dla dobrego efektu i baraku konieczności używania sztućców.

Smacznego.

 

 

Gołąbki „samo mięso” w sosie pomidorowym

Gołąbki "samo mięso"

Gołąbki „samo mięso”

Gołąbki są typowo polskim daniem, proste do zrobienie, relatywnie tanie i zawsze smaczne. Problem w tym że większość barów mlecznych i restauracji z polskim jedzeniem robi je z ryżem, kaszą czy innymi wypełniaczami zamiast mięsa. Prawdziwy, systy gołąbek składa się z kapusty, mięsa, sosu pomidorowego i dużej ilości koperku i czosnku. Nie ma tam kartofli, kaszy, ryżu, chleba (no chyba że do wycierania sosu), farsz składa się z mięsa lub mięsa z cebulą.

Oto i takie gołąbki, zdjęcie fatale bo robione w pracy kieszonkowym aparatem ale tak to wygląda na talerzu – wiadomo o co chodzi.

Kapusta tu użyta to kapusta włoska, ma delikatnijsze liście oraz bardzo dobrą fakturę. Bardzo łatwo się ją obiera z główki.

Około 1.2kg mielonej łopatki wieprzowej wymieszałem starannie z torebką przyprawy do mięsa mielonego, łyżką ostrej papryki w proszku, soli i pieprzu. Tak doprawione mięso zostawiłem na całą noc w lodówce by się zamarynowało i przeszło smakami.

W dniu robienia gołąbków, z kapusty wykroiłem głąb (środek) i ostrożnie obrałem liście bez uszkadzania ich. Liście trzeba wrzucić na wrzątek by się zblanszowały (około 5min dla 4-5liści naraz).

W wyjęte z wrzątku liście które lekko przestudziły się, bierzemy sporą ilość mięsa (około 100g) i zawijamy starannie w ciasno zwiniętą paczkę. Takie paczuszki układamy obok siebie w wysokiej patelni lub rądlu który pozwoli na zalanie ich pomidorami.

W 1L wrzątku rozpuszczamy 2 kostki rosołowe i dajemy 2 koncentraty 150g pomidorowe. Taką mieszanką zalewamy gołąbki na patelni i dusimy około 40min obracając by mieć pewność że mięso będzie dogrzane. 5 min przed podanie posypujemy wszystki koperkiem i świerzym czosnkiem drobno posiekanym.

Z tego powinno wyjść 12 gołąbków czyli dobre 4 porcje obiadowe na bogato. Sos można zagęścić mąką ziemniaczaną jesli jest za rzadki.

Smacznego.

Sałatka z kurczakiem serem rokpol i dressingiem cesar

Sałatka z kurczakiem i rokpolem

Sałatka z kurczakiem i rokpolem

Idealna po wysiłku fizycznym (siłownia, rower, sex) jest sałatka z mieszanką sałat, pomidorem, papryką, ogórkiem, cebulą, suszonymi pomidorami. Do tego by wzbogacić sałatkę o białko, dodajemy grillowaną pierś z kurczaka w ziołach prowansalskich, 150g sera rokpol pokrojonego w kostkę oraz po jajku na twardo pokrojonym w ćwiartki.

Do tego znalazłem dressing cesar, zwykle kupowałbym w kuchniach świata lub podobnym sklepie za 25zł ale tu jeden polski producent – Roleski – wyszedł z całkiem uczciwą wersją za mniej niż 5zł, wystarczyło dodać trochę więcej parmezanu i kilka kropel sosu Worcestershire by był idealny.

Taka micha jest zdrowa, bogata w białko i minerały i witaminy, jak nie przesadzicie z dressingiem to będzie też nisko tłuszczowa (rokpol bardziej przypomina fetę czy ser biały niż znane nam sery pleśniowe jest twardy i słony).

Sałatka z kurczakiem i jajkiem

Sałatka z kurczakiem i jajkiem

Pizzadia czyli imprezowa przekąska nie dla starych leniwych dziadów

Pizzadia

Pizzadia

Trochę dziwny acz prowokujący tytuł ma ten post, jest ku temu dobry powód. Czy macie coś takiego, że jako zwykły szary człowiek pracujący od poniedziałku do piątku od 8 do 17 w piątek (czy kiedy wypada kolejny dzień wolny) spotkać się ze znajomymi, wypić piwo, jedno, dwa może piętnaście, zjeść coś dobrego, zawalić noc, pośmiać się, porobić plany których nigdy się nie zrealizuje następnie pójść spać i obudzić się w południe albo po.  Cieszyć się że przespało się kaca i ma się resztę dnia dla siebie i swoich potrzeb.  Niestety u mnie zwykle wygląda to tak, przychodzi piąteczek, i zaczyna się dzwonienie i sms’owanie wszystkich z typowym zapytaniem „A może dziś piffo?” i otrzymuje następujące odpowiedzi:

  • „nie stary ja odpadam, wymęczony jestem po robocie padam na pysk” – no a ja niby leżałem do góry brzuchem cały boży tydzień i nie robiłem nic? też siedziałem w robocie, potem zaliczałem siłownię, robiłem zakupy gotowałem, prałem, sprzątałem ect i jak byś ruszył cztery litery to jeszcze bym zrobił coś dobrego na zagrychę jak np. Pizzadia!
  • „nie, nie dziś osiem godzin byliśmy z laską na zakupach w outletach i nie mamy siły więc zostaniemy w domu” – super, zakładam że kupowali ciężki sprzęt budowlany, cegły, M60 wraz z taśmą naboi i strój nurka z lat 30tych. Bo inaczej nie widzę jak ktoś może się zmęczyć chodząc z torbą z ubraniem po centrum handlowym.
  • „źle spałem i jestem nie wyspany muszę iść wcześnie spać” – aha wyśpisz się w sobotę i niedzielę do oporu!
  • „kręgosłup/noga/ręka/stopa mnie boli” – alkochol niweluje bój (tymczasowo)
  • „za daleko mam nie chce mi się o tej porze wychodzić” – jest 21:00 i mieszkasz 700m w lini prostej ode mnie! zawsze możesz samochodem podjechać otworzę ci bramę i zaparkujesz u mnie na podwórku.

Tych perełek jest więcej ale mamy mówić tu o gotowaniu! więc dla tych co się nie zlamili prezentuje Pizzadia, jest to połączenie casadia robionej z dwóch pszennych tortilli i wszystkich ulubionej pizzy!

Ten wymysł podpatrzony na amerykańskiej stronie o gotowaniu jest super bombą kaloryczną smaczną i łatwą w przygotowaniu. Co potrzebujemy?

  •  paczkę pszennych lub kukurydzianych tortilli
  • dużą kostkę łatwo topiącego się sera np. edamski
  • trochę cebuli pokrojonej w kostkę
  • salami w plasterkach (błagam nie używajcie polskiego, Polacy nie wiedzą jak robić salami)
  • oliwki bez pestek
  • bazylię i/lub zioła prowansalskie
  • paprykę pokrojoną w kostkę
  • sos do spaghetti lub coś podobnego

Zaczynamy od robienia casadia, coś jak wcześniej robione prze zemnie Qurrito a następnie dodajemy kolejną warstwę. Między dwie tortille trzemy ser na tarce, dajemy cebulę i opiekamy na patelni typu non-stick (ceramiczna lub teflonowa) z dwóch stron tak by ser się stopił a placki nie przypaliły. Nie używamy tłuszczu, tortilla jak i ser mają go wystarczająco dużo. Smarujemy górną część placka sosem, posypujemy bazylią i serem, wykładamy pozostałe składniki jak salami, oliwki, paprykę, więcej cebuli ect… co kto lubi. Posypujemy jeszcze raz serem. Tak przygotowane placki wrzucamy do piekarnika z rozgrzaną górną grzałką na 5 – 8min tak by tylko ser się stopił i zapiekł na górze. Wyjmujemy kroimy i podajemy!  Proste nie? całość zabiera jakieś 30min by zrobić z 4 takie tortillowe pizze, a mamy dwa razy tyle sera i cebuli, są cienkie i bardzo aromatyczne. Można podawać z sosami do dipowania lub zwyczajnie tak na drewnianej desce.

Ciekawe jak by było z 3 warstwową wersją, można by wcisnąć jeszcze więcej składników, np. suszone pomidory, podsmażone pieczarki, marynowany czosnek, kapary, jalapeno, chilli, krewetki czy kabanosy.

W ten weekend tylko jeden okazał się na tyle ożywiony że przyszedł i jadł to cudo, reszta zamuliła ale ironicznie chciała zrobić bibę we wtorek gdzie w środę trzeba było iść do pracy. Ma to „dużo” sensu bo kto nie lubi obudzić się po 6 godz. z kacem i jechać do pracy na 8 – 9 godz. gdzie jedyną pociechą jest kawa z ekspresu i przerwa na lunch. Zawsze zostaje branie na rządanie, ale tylko 4 razy w roku.

Smacznego i nie zamulajcie jak stare dziady, będziecie mieli na to dużo czasu jak przejdziecie na emeryturę! Dobre jedzenie jak to tu tak samo jak woda mineralna Vytautas niweluje kaca, a smakuje lepiej niż pot konia.

Kurczak curry stir fry w woku

Indyjski stir fry

Indyjski stir fry

Stir fry to technika gotowania kuchni azjatyckiej, potrzebny jest wok (cienka głęboka patelnia) i bardzo duży płomień na kuchence.  Wszystko smażymy bardzo krótko i wysokiej temperaturze praktycznie non stop mieszając lub podrzucając składniki. Ja zastosowałem ta technikę do kurczaka którego zamarynowałem w żółtym curry. Danie jest indyjskie w smaku ale wykonanie bardzo azjatyckie, coś jak smażony ryż u lokalnego „chińczyka”.

Co trzeba?

  • 2 średnie piersi z kurczaka (około 400g)
  • 2 łyżki stołowe przyprawy curry
  • 1 łyżka stołowa warzywka w płynie
  • 1 bakłażan
  • 1 duża cebula
  • 1 pomidor
  • 1 czerwona ostra papryka
  • 1 woreczek ugotowanego ryżu białego
  • olej rzepakowy do smażenia
  • kolendra i/lub natka pietruszki do przybrania

Dzień wcześniej pierś z kurczaka trzeba pokroić w małą kostkę i wymieszać z curry i warzywkiem w płynie, aromaty muszą wsiąknąć w mięso. Ja często wrzucam wszystkie składniki do plastikowego pojemnika, zamykam szczelnie  i bardzo intensywnie trzęsę ów pojemnikiem dosłownie wbijając przyprawy w mięso, a potem do lodówki.

Warzywa należy pokroić na małe kawałki by szybko zmiękły i nabrały właściwej temperatury. Wok lub głęboką patelnię stawiamy na największym palniku i podgrzewamy 3 – 4 łyżki oleju rzepakowego aż będzie miał konsystencję wody (czyli bardzo nagrzany). Wrzucamy kurczaka i od razu mieszamy lub podrzucamy go by doszedł z każdej strony. Cebula jest następna, mieszamy i smażymy aż zrobi się szklista, dorzucamy paprykę i bakłażana i też mieszamy aż lekko zmiękną na koniec ryż i pomidor w kostkę. Gdy ryż będzie parujący a pomidor zniknie sklejając wszystko razem wykładamy na talerz. Solimy na talerzu i dajemy kolendrę i natkę dla dodatkowego smaku.

Cały czas smażenia na dużym ogniu powinien trwać około 15min. Ryż można nawet dzień wcześniej ugotować. Więc jest to szybkie danie na gdy wróci się z pracy i nie chce splądrować łapiąc co popadnie.

Smacznego.

 

 

 

Jesienna wołowina w piwie

Wołowy gulasz listopadowy na ciemnym piwie z jesiennymi warzywami

Na gulasz

Jesień nie jest ani ciepła ani słoneczna w tym roku więc trzeba się wzmocnić by dożyć do zimy, a potem tylko będzie gorzej. Więc trzeba się wzmocnić i rozgrzać dobrym jedzeniem. Oto moja jesienna wołowina w ciemnym piwie „po staropolsku”. Jest bardzo korzenna, słodka z powodu ciemnego piwa z aromatem grzybowym, idealna na zimne, ciemne jesienne dni.

Co trzeba:

  • 1kg wołowiny pokrojonej w małe 2cm na 3cm kawałki (ja użyłem udźca)
  • 2 średnie cebule czosnkowe pokrojone w kostkę
  • 1 duża marchewka pokrojona w plasterki
  • 1 pietruszka pokrojona w plasterki
  • pół selera (bulwy) pokrojonego w kostkę
  • pół kilo dyni pokrojonej w kostkę
  • 8 dużych pieczarek pokrojonych w plasterki
  • 40g suszonych borowików
  • 6 jagód jałowca
  • 5 goździków
  • łyżeczka suszonego rozmarynu
  • pół łyżeczki cynamonu
  • pół łyżeczki kminku
  • pół łyżeczki grubo mielonego pieprzu
  • mały kawałek (1cm na 1cm) świeżego imbiru
  • 1 butelka ciemnego piwa typu porter lub koźlak
  • sól do smaku

Ja, jak zwykle używałem swojego PRL’owskiego szybkowaru więc całość zrobiła się w 1godz 15min. Mięso rozpada się pod naciśnięciem łyżki, dynia i cebula praktycznie zniknęły tworząc bardzo słodki i aromatyczny sos, a reszta warzyw rozpływa się w ustach. Jest to danie jedno garnkowe więc zasada jest prosta, wrzucamy wszystko do garnka, mieszamy, zalewamy piwem i dusimy na małym ogniu, bez szybkowara to powinno potrwać powyżej 2 godz może nawet 3, z szbkowarem połowę tego czasu.

Idealnie nadaje się do podania z kaszę jaglaną ugotowaną z kostką rosołową (również wołową). Jednak samo w sobie jest już daniem i można je jeść nawet prosto z gara!

Smacznego!

 

Jesienna wołowina w piwie

Jesienna wołowina w piwie

Kaszanka po mojemu czyli bardzo bogate śniadanie

Kaszanka na bogato

Kaszanka na bogato

Wczoraj dobrze się poćwiczyło na siłowni a dziś przymusowe bieganie po cmentarzach, trzeba dużej dawki energii by nie paść i tu wchodzi stara dobra polska kaszanka. Zauważyłem że młodsze pokolenie nie bardzo lubi ten przysmak, być może że te spotykane w supermarketach są bardzo słabej jakości.  Za to ja, w czwartek podjechałem do zakładu mojej przyjaciółki – Wędliny z Dębiny – w Dębinie i obkupiłem się na wszystkie sposoby w obłędnie smaczne wędliny i kaszankę która została zrobiona tego samego dnia na miejscu. Tu jest różnica, wszystko jest świeże, nie oszczędza się na przyprawach i brak wszelkich konserwantów (no chyba że uważamy sól za konserwant). I tu moja propozycja na śniadaniową kaszankę na bogato, potrzebujemy:

  • kaszankę z Dębiny (lub innej małej rodzinnej masarni)
  • kiełbasę z Dębiny
  • 1 cebulę
  • pół ostrej papryki
  • 1 jajko
  • natka pietruszki

Podsmażamy kiełbasę na teflonowej lub ceramicznej patelni, nie dodajemy tłuszczu, tłuszcz z kiełbasy wystarczy. Gdy tłuszczyk się wytopi dodajemy kolejno cebulę i podsmażamy aż się zeszkli i dajemy ostrą paprykę (tu zastosowałem coś co przypominało dużą pepperoni i nie było specjalnie ostre, więc dodałem jednego ze swoich sosów) papryka ma się tylko podgrzać i wrzucamy obraną z flaka i pokrojoną na plastry kaszankę, proporcje kaszanki do tego co już jest na patelni powinny być 1:1, nie chcemy by kaszanka zdominowała wędzony smak kiełbasy i słodycz cebuli, ale chcemy by było wyraźnie czuć że mamy do czynienia z kaszanką a nie czymś innym. Gdy kaszanka się połączy z pozostałymi składnikami na jednolitą masę wykładamy na talerz. Ale! żadne śniadanie weekendowe nie było by kompletne bez jajek, więc na tą samą patelnię z której zeszła kaszanka wbijamy duże jajko i szybko roztrzepujemy zbierając wszystkie pozostawione drobinki, podsypujemy natką (jajko i natka pietruszki bardzo dobrze się komponuje) i wykładamy obok kaszanki.

No i jest, śniadanie mistrzów, bez zbędnego tłuszczu (tak jest tam ten z kaszanki i kiełbasy ale nie dodaliśmy innego np. oleju czy masła co by podbiło kaloryczność) mamy dużo białka, witaminy z papryki i cebuli i węglowodany z kaszy w kaszance. Oczywiście kawusia bez cukru w dużym kubku z ekspresu i teraz żadne tłumy na grobach nie są straszne.

Smacznego i powodzenia!

Śniadanie

Śniadanie