Miesięczne archiwum: Czerwiec 2016

Klopsy w sosie marinara

Mama mia! Super szybkie klopsiki po wosku

Klopsy w sosie marinara

Klopsiki z mięsa indyczego w sosie marinara

Klopsiki zawsze dobra rzecz. Gdy zabraknie mi pomysłów na dobry obiad do pracy, a grillowana pierś z kurczaka lekko zbrzydnie to zawsze zwracam się w stronę klopsików. Możliwości jest wiele, tym razem poszedłem w klasykę czyli klopsiki w sosie pomidorowym z ziołami prowansalskimi czyli sos marinara. Do tego pół opakowania spaghetti lub innego nitkowego makaronu włoskiego i niech się zacznie wielkie żarcie! Ale jak zacząć?

Potrzebujemy:

  • 1.5kg mięsa z indyka, tu zastosowałem podudzia bez kości i skóry
  • 1 dużą cebulę
  • 1/2 szklanki bułki tartej lub granulowanych chipsów
  • 2 ząbki czosnku
  • 1 jajko
  • zioła prowansalskie – bazylia, tymianek, oregano, szałwia
  • sól i pieprz

Pierś z indyka jest smaczna i zdrowa ale również sucha i droga, a na mielenie lepiej jest użyć mniej wyględnego mięsa jakim jest podudzie indyka bez kości. Wystarczy odciąć większość skóry która jest tłusta, pokroić wszystko na kawałki które będą pasowały do waszej maszynki do mielenia mięsa, posypać przyprawami i okruszkami i mielimy.(tak oszczędzamy na późniejszym starannym mieszaniu pięsa z przyprawami).

Trik który od dawna stosuję to rozdrobnione chipsy / chrupki zamiast zwykłej bułki tartej. Zawsze po imprezie zostaną chipsy, prażynki, chrupki których na drugi dzień już nie chce się jeść. Wystarczy to wrzucić do blendera i zmiksować na małe granulki. Taki granulat jest już dobrze doprawiony, ma datę ważności +10lat od końca świata i doskonale wchłania wodę i soki z mięsa, czyli spulchniacz deluxe.

Na koniec mielenia przepuszczamy cebulę i czosnek przez maszynkę, zmielona cebula lepiej się wymiesza w mięsie oraz przepcha maszynkę z resztek mięsa przez co czyszczenie sitka i podajnika będzie łatwiejsze. Wbijamy jajko, mieszamy wszystko by otrzymać jednolitą masę. Dobrze jest używać rękawiczek latexowych lub winylowych do gastronomii.

Kuleczki powinny mieć 3cm wielkosci, nie większe bo inaczej długo będą się smażyły. Smażymy na wysokiej patelni używająć oleju rzepakowego, tak 2 – 3 łyżki, nie mają one pływać w oleju tylko nie przywierać do dna patelni. Gdy wszystkie zbrązowieją z każdej strony wyjmujemy je z patelni, patelnię czyścimy z resztek mięsa i oleju (w brew temu co niektórzy szefowie kuchi mówią o resztkach pozostawionych na patelni które maję mieć cały ten smak i aromat… to spalony tłuszcz i resztki przypalonego miesa, ble, tfu i fuj). Po umyciu zabieramy się za sos.

Sos marinara:

  • puszka pomidorów (całe lub rozdrobnione)
  • 500ml kartonik przecieru
  • zioła prowansalskie
  • 1 duża cebula posiekana na drobną kostkę
  • 1 łyżeczka granulowanego czosnku
  • sól i pieprz

Na łyżce oleju rzepakowego trzeba zeszklić cebulę. Posypać ziołami prowansalskimi. Jeszcze chwilę podsmażyć i zalać pomidorami, jeśli mamy całe pomidory w puszcze trzeba ręką lub widelcem je rozdrobnić. Pozwalamy by sos się zagotował, dodajemy czosnek i doprawiamy solą i pieprzem. Wrzucamy kulki. Pozwalamy się im lekko podgotować w sosie (około 10min). Uzywajcie pokrywki bo będzie strzelać sosem na lewo i prawo.

I gotowe!

Teraz od was zależy jak to podacie, można klasyczne amerykańsko-włoskie Spaghetti and meatballs, można podać na makaronie fettuchine, albo z rurkami, świderkami lub kokardkami. Możemy kupić bagietkę lub palucha, przekroić jedną stronę w zdłuż, napchać tam sera mozarella i provalone, potem z 5 – 6 kulek mięsnych, zalać sosem, podpiec w piekarniku przez 10min i na koniec posypać świeżą bazylią. Meatball sub! mmmm mmmm pycha!

Fuzja smaków! Kaszanka z kimchi, chilli piękny związek polsko-koreański

Kaszanka z kimchi

Kaszanka z kimchi

Moja znajoma z Dębiny robi najlepszą kaszankę pod słońcem (księżycem, marsem i pluto również). Ma wszystko co powinno być w kaszance, odpowiednie przyprawy, dobrą kaszę, nie za dużo tłuszczu no i krew! Do kaszanki zawsze dobrze jest dodać coś kwaskowatego do przełamania smaku, jakiś korniszonek, kiszony ogórek może marynowany maślak. A tak się składa że tydzień temu byłem na festiwalu koreańskim na Agrykoli. Mieli wiele różnych smakołyków w tym kimchi – czyli kapustę pekińską i inne warzywa kiszone z czosnkiem i dużą ilością chilli. Cóż za piękna kombinacja, aromatyczna kaszanka z grilla elektrycznego i pikantna kwaskowa kapusta! Naprawdę powinni to w restauracji serwować! Doskonale nadało się na śniadanie, ale na obiad jeszcze bym wsunął podwójną taką porcję.

warkocz szpinakowy z ciasta francuzkiego

Złoty warkocz ze szpinakiem i fetą

warkocz szpinakowy z ciasta francuzkiego

warkocz szpinakowy z ciasta francuskiego

Gdy trzeba coś szybkiego na imprezę rozważcie warkocz z ciasta francuskiego. Składa się z kilku podstawowych składników jak gotowe ciasto francuskie, szpinak, cebula, czosnek i ser feta. Piecze się w 30min i prawie natychmiast jest gotowe do podania. A więc do dzieła.

Co trzeba?

  • opakowanie ciasta francuskiego (najlepiej to nie mrożone w rulonie)
  • opakowanie mrożonego szatkowanego szpinaku
  • 2 średnie cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • łyżka masła lub margaryny
  • 1  opakowanie 200g sera feta, lub gotowe kosteczki w zalewie
  • 1 jajko
  • sól i pieprz

Rozgrzewamy piekarnik do 250 stopni C.

Szatkujemy cebulę w drobną kostkę. Tak samo czosnek. W garnku podgrzewamy masło i szklimy cebulę z czosnkiem przez 5min. następnie wrzucamy mrożony szpinak i podgrzewamy aż kompletnie odtaje i cała mieszanka będzie mile „bulkać” w garnuszku. Jeśli jest za wodnista (czasem tak oszukują na wadze szpinaku) trzeba trochę dłużej pogotować by woda odparowała, lub rozrobić łyżeczkę mąki ziemniaczanej w 5 łyżeczkach wody i wlać do garnka, to skutecznie zagęści mieszankę. Na koniec doprawić solą i pieprzem.

Ciasto rozwinąć i krawędzie z lewej i prawej strony ponacinać w 8-10cm paski. Szpinak wyłożyć środkiem ciasta, poukładać na nim pokrojoną w kostkę fetę. Na to zakładamy paski, lewy, prawy lewy, prawy na przemian aż dojdziemy do końca. Tak zawinięty warkocz smarujemy rozbełtanym jajkiem by nabrał piękną złocistą barwę podczas pieczenia.

Pieczemy 30 min w piekarniku na środkowej półce z podgrzewaniem od dołu.

Proste? proste! A bardzo smaczne i efektywnie wygląda.

Smacznego!

Majówkowe grillowanie

Jak co rok udało się skompletować ekipę i ruszyć na drugą majówkę do ośrodka Słońce Mazur w Budach. Budy w gminie Dźwierzuty są doskonałą lokalizacją by odpocząć, popatrzeć na nieskończoną zieleń i grillować! Tu fotki z naszych osiągnięć:

Burger w Budach

 

Oto burger wieprzowo-wołowy(sama wołowina jest ok, ale Polacy jedzą wieprzowinę!) z Holenderskim serem mimolette, sałatą, pomidorem, czerwoną cebulą ogórkiem konserwowym z chilli i sosem hamburgerowym. (sos doprawiony kroplą Da Bomb: Ground Zero). Bułka to klasyczna grahamka lekko pod grillowana, nie trzeba żadnych wymyślnych buł, dobrze znana z dzieciństwa grahamka daje radę.

 

Słoneczne szaszłyki w Słońcu Mazur

Na drugi dzień robione były robione szaszłyki. Kurczak marynował się przez noc w przyprawie Montreal Spice. Jak widać żółta papryka też była dodana razem z boczkiem surowym w plastrach i cebulą czosnkową. W tym roku nauczyłem się że szaszłyka nie trzeba ściągać z patyczka i jeść kawałek po kawałku, można go obgryzać jak kolbę kukurydzy!

Jeszcze co już nie zostało uwiecznione komórkowym aparatem to karkówka, serdelki z Dębiny, kiełbasa z Dębiny, tosty i bardzo okrutnie smakująca kaszanka z lokalnego sklepu (trzeba było wziąć z Dębiny) która wyskoczyła z flaka rozpłynęła się po tacce i przypaliła od spodu, smakowała jak niedogotowana kasza gryczana ze smalcem tfu tfu.

Na rekonwalescencję najlepszy muffin czekoladowy

Czekoladowy muffin dla potrconego samochodem

Czekoladowy muffin dla potrąconego samochodem

W czwartek mojego brata potrącił samochód gdy jechał do pracy na rowerze. Wina kierowcy wjechał na pasy i śluzę rowerową na czerwonym bez hamowania. Po 17 upiornych godzinach odbijając się od szpitala do szpitala w końcu przyjęto go na Solcu(brawo NFZ). Poobijany, z pękniętym nosem i przetrąconym kręgosłupem leży na oddziale ortopedii. Ma się coraz lepiej na szczęście. Każdy z nas wie że czekolada poprawia humor, więc jako dopełnienie śniadania składającego się z zupy mlecznej, kromki chleba i 3 plasterków szynki upiekłem mu te muffiny. Mocno czekoladowe, z kawałeczkami białej i gorzkiej czekolady i jeszcze bananem. Sekretnym składnikiem jest dodatkowe 30g preparatu białkowego o smaku czekolady typu matrix 85%. Palce lizać!

  • 200g mąki luksusowej
  • 50g cukru
  • 3 łyżki stołowe kakao
  • 2 jajka
  • 100g margaryny (rozpuszczona)
  • 100ml mleka
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 dobrze dojrzały banan
  • biała i gorzka czekolada drobno posiekana lub gotowe groszki cukiernicze
  • (opcjonalne) 30g preparatu białkowego w smaku czekolady

Z tego wyjdzie 8 dużych muffinek.

Filozofia jest prosta. Wszystko z wyjątkiem banana i kawałków czekolady wrzucamy do miski do wyrabiania ciasta i miksujemy na wysokich obrotach. (zawsze bawi mnie jak w programach o gotowaniu kucharze robią ludziom wodę z mózgu dodatkowymi obrządkami jak połącz suche i mokre składniki oddzielnie, albo jajka i cukier na początku potem mąka i proszek. Rezultatem końcowym ma być gładka jednolita masa która bardzo powoli będzie spływała z łopatek miksera, w jakiej kolejności damy składniki, w tym przypadku jest bez znaczenia). Formę do muffinek wykładamy papierowymi papilotkami i rozdzielamy masę równomiernie. Piekarnik podgrzewamy do 200 stopni C. Banana kroimy w drobną kostkę i układamy na górze każdej wypełnionej papilotki, tak samo z czekoladą. Pieczemy około 25min aż ładnie wyrosną i wykałaczka będzie wychodzić sucha z babeczki po wbiciu.

I tak w poniżej 45min mamy 8 pysznych zdrowych babeczek. Nie wiem czy to dzięki nim brat zdrowieje i ma się dobrze ale mam nadzieję że pomogłem przynajmniej lekko polepszyć humor. A panu chirurgowi dyżurnemu w szpitalu na Bródnie który 19 maja 2016r. po 12 godz czekania na konsultację i odmówił przyjęcia pacjenta który był na wózku inwalidzkim i ledwo już kontaktował, twierdząc że to nie jest jego pacjent i on go dalej wysyła do kolejnego szpitala, serdecznie życzę by sam przeszedł dokładnie to samo.

Smacznego i uważajcie na kierowców gdy jeździcie na rowerze, widać że nawet na ścieżce rowerowej nie jesteście bezpieczni.