Miesięczne archiwum: Grudzień 2016

7 layer dip czyli 7 warst dobroci w jednym dipie

7 layer dip z przekroju

Tak amerykański jak hamburger czy apple pie jest dip do chipsów lub nachos. Guacamole, szpinakowy, czosnkowy, cebulowy, z sera pleśnowego czy fasolowy. Ale królem jest tak zwany Seven Layer Dip – czyli dip siedmio-warstwowy, warstwa po warstwie inne składniki które wybiera się chipsem lub nachosem. Oto i on, w pełnej okazałości. Mój składa się z pasty fasolowej (refried beans paste), salsy, sera cheddar, marynowanych papryczek jalapeno, guacamole, kwaśnej śmietany i sosu siracha. Kolejność nie ma znaczenia choć cięższe warstwy układa się na dole a lżejsze na górze.

Salsa na paście z fasoli   Ser cheddar na salsie

Pastę fasolową można kupić gotową w puszkach, albo można zrobić swoją przez podsmażenie cebuli aż będzie skarmelizowana, wtedy dodaje się czarną fasolę z puszki i doprawia przyprawą do kuchni meksykańskiej następnie blenduje na gładką masę.

Salsa powinna być zwarta i nie wodnista, tu można użyć kupnej ze słoika ponieważ ma emulgatory które nie pozwolą się jej rozwarstwić, ale wiadomo że świeża domowej roboty smakuje lepiej.

Ser musi być ostry, dlatego naturalnie wybór pada na cheddar, najlepiej amerykański sharp cheddar. Jak bardzo lubię popierać polskich producentów serów to jeszcze nie trafiłem na dobry polski cheddar więc stosuję dwukrotnie droższe z Irlandii czy UK.

Jalapeno na serze cheddar   Guacamole

Papryczki jalapeno zdecydowanie są faworytem, marynowane, powinny być kwaśne, słone, pikantne oraz chrupać. Poukładałem je w plasterkach ale można drobiej posiekać.

Guacamole powinno być bardzo gładkie. Normalnie powinno mieć kawałki awokado, cebuli, pomidora, ale do takiego dipa najlepsze jest gładkie. Wbrew sobie do akcji tym razem zaprzęgłem blender i zmiksowałem awokado z cebulą, czosnkiem i przyprawami na pastę.

Kulminacją jest kwaśna śmietana i sos siracha. Pajęczynka na halloween, choinka na christmas party, jajeczko na wielkanoc.

I tyle, schłodzić w lodówce i wyciągnąć jak goście przyjdą. Smacznego.

 

Pajęczynka z siracha



 

 

Skrzydełka BBQ

Skrzydełka BBQ wersja niezdrowa

Skrzydełka BBQ

Skrzydełka BBQ

Po wielu opisach skrzydełek z grilla, pieczonych itp. czas na oryginalną wersję – z głębokiego oleju. Nie tylko nie ujmujemy kalorii przez wytapianie tłuszczu ale go jeszcze dodajemy. Druga strona monety to fakt że takie skrzydełka są obłędnie smaczne, skórka jest chrupka, mięso soczyste i odchodzi od kości a czas przygotowania to 15min w przeciwieństwie do ponad godzinnego pieczenia i grillowania.

Więc co potrzebujemy?

  • 2kg skrzydełek z kurczaka
  • butelkę ulubionego sosu bbq
  • 1.5L oleju rzepakowego

Skrzydełka myjemy i dzielimy na 3 części, końcówki „piórka” można użyć do zrobienia bulionu, pozostałe dwie solimy (nie dajemy żadnych innych przypraw bo się spalą podczas smażenia w oleju)). Z 2kg powinniśmy otrzymać około 40 indywidualnych kawałków.

Jeśli macie frytkownicę to jeszcze lepiej, jeśli nie do dobrze nadaje się wysoka patelnia 50cm. Wlewamy olej, podgrzewamy do 160 stopni C. i wkładamy skrzydełka. Smażymy przez 10 min. Wyciągamy z oleju przekładamy do naczynia wyłożonego ręcznikami papierowymi by wchłonęły część oleju. Jeśli smażymy partiami zmieniamy ręczniki. Gdy mamy już wszystkie gotowe zalewamy je ulubionym sosem BBQ (lub ostrym np luisiana) i mieszamy. Ja używam rąk w lateksowych rękawiczkach, nie poparzę się a dokładnie wszystko wymieszam.

Ciepło ze skrzydełek odparuje część wody z sosu więc skrzydełka będą miał ładną zwartą otoczkę z sosu. Wtedy można skrzydełka dodatkowo posypać ziołami.

I gotowe, tak zrobione skrzydełka odrazu podawać. Jak ostygną nie są już tak dobre. Ostatecznie można je potrzymać troche w lekko nagrzanym piekarniku.

Smacznego i nie zapomnijcie pójść na siłownie następnego dnia by spalić te kalorie.

Sakiewki z nadzieniem gyros 3-mięsa czyli chinkali po mojemu

sakiewki po ugotowaniu

sakiewki po ugotowaniu

Oto moje sakiewki z pikantnym farszem gyros. Nigdy nie robiłem sakiewek, chyba widać bo każda z innej parafii, ale to jak z pierogami czy naleśnikami, kwestia zrobienie wystarczającej ilości by wyrobić technikę i pamięć mięśniową.

Farsz powstał w wyniku gotowania naprawdę esencjonalnego bulionu na zupę gdzie było z 3 kg mięsa z indyka, wołowego i wieprzowych żeberek. Takie mięso po 3 godz gotowaniu nie nadaje się do jedzenia, jest suche i wytraciło trochę smaku, no ale szkoda wyrzucać mięsa. Więc przez maszynkę je przekręcić, doprawić saszetką przyprawy gyros, czosnkiem, papryką w proszku, dodać trochę przecieru pomidorowego by było bardziej wilgotne, sosu siracha dla ostrości, i trochę sałatki z szatkowanej kapusty (najlepiej użyć te najtańsze sieczki imitujące coleslaw gdzie największy kawałek ma 3mm wielkości).

kuleczki farszu

kuleczki farszu

Dla łatwiejszego zawijania dobrze jest przed lepieniem sakiewek zrobić takie kuleczki z farszu. Każda kuleczka u mnie miała pomiędzy 22 – 25 gram. I tak wyszło mi 23 kuleczki.

sakiewki zawinięte

sakiewki zawinięte

Ciasto na sakiewki jest prostym typu mąka i woda. By dodać smaku moja „woda” to była szklanka bulionu drobiowego instant z proszku. W gorącej wodzie trzeba rozrobić poczekać aż wystygnie i robić na nim ciasto.(można też użyć gotowego bulionu z kartonika czy butelki) Proporcje to 4:1, 1 szklanka bulionu na 4 szklanki mąki w tym 1 szklanka mąki razowej.

Nie wałkuję ciasta wałkiem, nie mam stolnicy. Ale po świętej pamięci babci mam włoską maszynkę do kręcenia makaronu, jest to urządzenie na korbkę z serią wałków pierwsze dwa są gładkie i produkują piękną jednolitej grubości wstęgę ciasta którą można kroić w kwadraty dowolnej wielkości i zawijać farsz. Jest to znacznie efektywniejsze i szybsze niż praca wałkiem. Ustawiam grubość ciasta na 4 i kręcę korbą, proste.

kuleczka farszu 23 gram

kuleczka farszu 23 gram

Technika do dopracowania, ale na kwadracik wielkości dłoni układam kulkę farszu, łapię za rogi i kręcę aż wszystko się zasklepi i powstanie kształt trochę przypominający rozwiniętą różę. Upewniam się że nigdzie nie ma otwartych brzegów, lekko zgniatam i gotowe.

Teraz wystarczy wrzucić sakiewki na gotującą się wodę i gotować aż wypłyną na powierzchnię. Koniec. Ciasto jest trochę twardsze od klasycznego z białej mąki, ale smaczniejsze z powodu bulionu. Farsz jest pikantny, czuć pod zębami kawałki kapusty więc jest różna faktura która urozmaica danie. Trochę to przypomina gruzińskie chinkali, ale tylko trochę, to jest mój pomysł, moje wykonanie, po mojemu.

Smacznego.

Śniadaniowy croissant z omletem i tym dziecinnym przysmakiem

Croissant śniadaniowy z omletem i smażoną mielonką z Dębiny

Croissant śniadaniowy z omletem i smażoną mielonką z Dębiny

Dobrze jest mieć urlop tuż przed świętami, można spać do 10:30 a potem zrobić sobie dobrą kanapkę śniadaniową. Do akcji znów wchodzą wędliny z Dębiny. Ale na początku mała dygresja. Gdy studiowałem na LaGuardia Community College, w jednym z dinnerów na przeciwko gmachu głównego podawali pyszną kanapkę gdzie do świeżego croissanta wkładali jajko, smażoną włoską kiełbasę (która miała średnicę naszej mielonki) i ser topiony w plastrach. To była idealna kac kanapka, stawiała na nogi, uspakajała żołądek i można było zacząć znów funkcjonować. Do tego oczywiści rzadko w Polsce spotykana kawa z ekspresu przelewowego z śmietanką i cukrem. Udany początek każdego dnia nawet jeśli zeszłego trochę się imprezowało.

Niestety nie mam dostępu do amerykańskiej „spicy itallian sausage”, a Włosi gdyby zobaczyli co się nazywa włoskim padli by na zawał, więc trzeba o substytut, mielonka z Wędliny z Dębiny jest do tego idealna. Tomek z tej masarni kiedyś chwalił mi się że ich mielonkę można kroić w grube plastry i smażyć jak hamburgery(i jest bardzo smaczna), dokładnie tak się robiło ze spicy itallian sausage, była w folii którą się obrywało kroiło w duże plastry i hop na gorący blat.

Więc  mielonka się smaży, do tego roztrzepujemy 2 jajka z odrobiną soli i na oddzielnej patelni smażymy najprostszy omlet, płaski krążek z rozbełtanych jajek, wylać na patelnię zredukować gas i przykryć pokrywką, czekać aż góra będzie ścięta i gotowe.

Do tego dobry ser np. cheddar albo jak w tym przypadku wybór padł na belgijski Abteikase, jest kremowy i bardzo aromatyczny.

Jeszcze pomidor i trochę czerwonej cebuli, ulubiony sos dla zaostrzenia smaku, tu był grany Mad Dog Inferno i gotowe.

Całość składa się w 10min ze smażeniem włącznie. Nie jest to najbardziej dietetyczne danie, ale zaraz po skończeniu tego wpisu pakuję torbę i idę do klubu Platinum na siłownię gdzie na pewno spalę te kalorie i więcej.

Smacznego.