Miesięczne archiwum: Kwiecień 2017

Kotlety jagnięce z sosem ze świeżej kolendry

Jagnięcina po bałkańsku z sosem ze świeżej kolendry

Kotlety jagnięce z sosem ze świeżej kolendry

Kotlety jagnięce z sosem ze świeżej kolendry

Jeśli mieszkacie w Warszawie to polecam Halę Mirowską, w prawie niezmienionej formie od ponad 30 lat oferuje świeże warzywa, owoce, nabiał i wędliny lokalnych rzemieślników oraz mięso! Jest duża różnica w smaku i fakturze mięsa gdy kupujecie ją od rzeźnika który kilka godzin wcześniej wykroił je z tuszy a nie rozciął plastikowy worek i wyłożył do bemara w chłodzonej ladzie sklepowej. Coś czego również nie dostaniemy w markecie to świeża jagnięcina, tak bardzo popularna na Bałkanach u nas jakoś nie ma za dużo entuzjastów.

Za relatywnie małe pieniądze bo 25zł/kg czyli cena piersi z indyka dostałem bardzo uczciwą mieloną jagnięcinę. Tu również mam zaufanie że nie dostaję ochłapy czwartego sortu czy psa zmielonego z budą, tylko czyste mięso z odrobiną tłuszczu. Z tej jagnięciny zrobiłem bardzo dobre kotleciki z grilla. Do tego prosty sos jogurtowy z kolendrą i czosnkiem który dodatkowo wydobył smak z jagnięciny. Palce lizać.

Co trzeba?

  • 1 kg mielonej jagnięciny
  • pęczek natki pietruszki
  • 1 średnią cebulę
  • łyżeczkę słodkiej papryki w proszku
  • 2 ząbki czosnku
  • łyżeczka ostrej węgierskiej papryki
  • łyżeczka grubo mielonego czarnego pieprzu
  • pół łyżeczki soli

Cebulę, czosnek i natkę pietruszki wrzuciłem do mini blendera i zmiksowałem na drobno siekaną pastę, dodałem słodką i ostrą paprykę, sól i grubo mielony pieprz i dokładnie wymieszałem z mięsem. Sugeruję używać rękawiczek lateksowych lub jednorazowych do gastronomi nie ma problemu z usuwaniu zapachu cebuli i czosnku z dłoni. Tak wymieszane mięso dobrze jest odstawić na kilka godzin w lodówce by przeszło aromatami przypraw.

W między czasie zrobiłem sos do kotlecików. Potrzebny jest kubek jogurtu greckiego 400ml, pęczek kolendry i ząbek czosnku. W mini blenderze miksuje kolendrę, czosnek i 2 łyżki jogurtu na gładką pastę, dosalam wedle uznania. Następnie tą pastę delikatnie wmieszałem do reszty jogurtu. Gdybym wsadził całe opakowanie jogurtu do blendera to jogurt stał by się bardzo lejący, a w ten sposób konsystencja jest zachowana. Taki dressing jest świeży aromatyczny i dobrze kontrastuje mocny smak jagnięciny.

Lepimy kotleciki wielkości dłoni i grubości 2 – 3 cm, grillujemy. Najlepiej na dworze, na prawdziwym grillu opalanym drzewem liściastym, ale w warunkach domowych grill szczękowy firmy Tefal spokojnie daje radę.

Podajemy z sosem i warzywami, po Bałkańsku powinny być pomidory, zielony ogórek, oliwki i papryka. Ja nie miałem papryki, jest o tej porze roku strasznie droga i mało wyrazista.

Smacznego!

Inwencja śniadaniowa – dobrze i smacznie

Najlepsze potrawy to te wymyślone na szybko używając składniki które właśnie mamy pod ręką. Przykładem takich potraw to pizza, risotto, koreański smażony ryż, zupy i potrawki, co zostało w lodówce, z wczorajszego obiadu, co znaleźliśmy po drodze składamy w jedną całość. I w ten sposób doszliśmy do mojego dzisiejszego śniadania. Prezentuję grahamkę z jajecznicą, boczkiem, grillowaną papryką, serem i duszonym szpinakiem.

Kanapka z jajkiem i szpinakiem

Kanapka z jajkiem i szpinakiem

Jak ten twór powstał? Z wczorajszego lunch w pracy został mi duszony szpinak, jest pyszny, kremowy, z czosnkiem, cebulką oraz serem pleśniowym dor blue. Po drodze do pracy na ulicy Postępu jest Minuta 1 z małym stołem szwedzkim gdzie zawsze jest jajecznica i inne dodatkami na śniadanie. Zgarnąłem dwie porcje jajecznicy, kilka pasków boczku, trochę grillowanej papryki i kilka plasterków sera z tacy z zimnymi składnikami. Do tego 2 spore grahamki. Gdy dotarłem do biura, wypatroszyłem grahamki zostawiając samą skorupę, w tym samym momencie wrzuciłem szpinak do mikrofali, poukładałem boczek i paprykę na dnie grahamek i nałożyłem spora porcję gorącego szpinaku, przykryłem serem, położyłem po porcji jajecznicy na każdym. Wykończyłem sporą ilością sosu Vicious Viper i zamknąłem obie kreacje.

I w ten sposób mam śniadanie do południa. Pełen energii mogę siorbać earl gray i klikać na komputerze w spację jak bym chciał otworzyć drzwi w strzelance z lat 90tych do końca dnia.

Kurczak Generała Tso

Kurczak Generała Tso możliwie najlepszy kurczak z kuchni azjatyckiej

Kurczak Generała Tso

Kurczak Generała Tso

Pochodzi z Chin, jest wiele opowieści jak zostało wymyślone ale większość zaprzecza że była to potrawa przygotowana specjalnie dla Tso Tsung-t’ang. Dziś w USA nie ma nic bardziej popularnego w restauracjach z jedzeniem mandaryńskim i chińskim. Jest wszystkim tym co się chce w kurczaku, smażony na głębokim oleju, w panierce, z aromatycznym pikantno-słodkim sosem który oblepia każdy kawałek, niebo w gębie!

Niestety w Polsce danie to nie zyskało na popularności wśród barów azjatyckich, znalazłem go w restauracji o mało azjatyckiej nazwie Regina gdzie był prawie jak ten który jadałem w NYC. Niestety „prawie” to nie to samo co „identycznie” tu kucharz raczej nigdy nie jadł tego „autentycznego z USA” i coś brakowało, plus (a raczej minus) porcja była mała i bez dodatków, za to relatywnie droga ponieważ za bardzo ozdobny 15cm talerzyk kurczaka bez ryżu, surówki czy innego warzywa trzeba zapłacić 19zł. Fascynujące jest jak restauracje które mają się za wyższą klasę niż klasyczny „chińczyk” każą sobie płacić za zwykły gotowany biały ryż i surówkę/warzywa (czasem nawet 10zł) gdzie w takim prostym barze dostanę jedno i drugie plus górę mięsa za 13zł. Składniki do zrobienia 800g tej pyszności kosztowały mnie trochę więcej niż 20zł. Dlatego warto umieć gotować i nie przepłacać.

Oto co trzeba i jak się robi.

Kurczak:

  • 800g kurczaka, najlepiej filety podudzia ale pierś również da radę
  • mąka do panierki
  • jajko lub dwa by lepiej się panierowało
  • jasny sos sojowy
  • olej sezamowy
  • wino ryżowe

Kurczaka kroimy w małe kawałki nie większe niż 5cm i marynujemy w mieszance sosu sojowego, wina ryżowego i oleju sezamowego. Najlepiej przez noc ale jak nam się śpieszy to kilka godzin też wystarczy.

W garnku na frytki lub frytkownicy nagrzewamy olej. W tym czasie wyjmujemy kurczaka, kawałek po kawałku maczamy w rozbełtanym jajku a później mące kompletnie pokrywając każdy kawałek. Smażymy w małych partiach (chyba że macie gastronomiczną frytkownicę) by ładnie się usmażyły na złoty kolor. Wyjmujemy i odkładamy na ręczniki papierowe by lekko wciągnęły nadmiar oleju.

Sos:

  • pół szklanki sosu sojowego
  • pół szklanki octu ryżowego
  • pół szklanki wina ryżowego
  • łyżka cukru
  • łyżka startego imbiru
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • chilli (najlepiej świeże ale jak nie mamy to płatki powinny wystarczyć)
  • skrobia ziemniaczana lub kukurydziana 1 łyżeczka

Wszystko z wyjątkiem skrobi wrzucamy do woka i doprowadzamy do wrzenia. Jeśli używacie świeżego chilli, pokrójcie je bardzo bardzo drobno. Próbujemy, powinno być słodkie, ostre, lekko kwaskowe i przesiąknięte imbirem. W odrobinie wina rozrabiamy łyżeczkę skrobi i wlewamy, nasza zupa winno-octowo-sojowa powinna zgęstnieć do konsystencji sosu. Wtedy wrzucamy kurczaka i energicznie nim potrząsamy w woku. Sos ma pokryć każdy kawałeczek kurczaka. Wtedy wykładamy na talerz. Możemy podawać samo jako zakąskę, na ryżu czy ze smażonym makaronem. Dekorować szczypiorkiem i prażonym sezamem. Zapijać dobrym amerykańskim burbonem.

Powodzenia!

Jamaican beef patties

Jamaican beef patties – pikantne bułeczki z Jamajki

Jamaican beef patties

Jamaican beef patties

Beef patty czyli pierożek z kruchego ciasta z pikantnym wołowym farszem nie tylko jest przysmakiem na Jamajce ale również w stanach zjednoczonych gdzie mieszka wielu imigrantów z Jamajki. My mamy nasze pierogi, włosi mają calzone, mieszkańcy Bałkan burek a Jamajczycy swoje beef patties. Bardzo łatwo się je robi doskonale nadają się na imprezę, najlepiej serwować ze szklaneczką jamajskiego ciemnego rumu.

Na ciasto potrzebujemy:

  • 3 szklanki mąki uniwersalnej
  • 4 łyżki stołowe kurkumy
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 3/4 kostki masła lub margaryny
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki wody

Zanim zaczniemy wyrabiać ciasto dobrze jest założyć rękawiczki lateksowe ponieważ taka ilość kurkumy zabarwi wam ręce na kilka dni. Mieszamy na początku suche składniki razem aż będziemy mieli jednolitą masę. Bardzo zimne masło kroimy w drobną kostkę i wrzucamy do suchych składników, rozcieramy wszystko by mieć miskę pełną żółtych mącznych grudek. Następnie mieszamy jajko z wodą powoli dodajemy do grudek i zlepiamy je razem aż uzyskamy jednolitą sprężystą masę. Ilość wody regulujemy sami, jeśli pół szklanki to za mało to dajemy więcej jeśli po wlaniu 1/3 już jest OK to nie dajemy więcej.

Składniki na farsz:

  • 1kg mielonej wołowiny
  • 2 papryczki habanero (oryginalnie scotch bonnet)
  • 1 cebulę drobno posiekaną
  • pęczek szczypiorku
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 2 kostki bulionu wołowego
  • łyżeczka cebuli w proszku
  • 1/2 łyżeczki ziela angielskiego w proszku
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżka stołowa koncentratu pomidorowego (czasem jest używany ketchup)
  • 2 łyżki stołowe oleju rzepakowego

Na odpowiednio dużej patelni rozgrzewamy olej, na początku zeszklimy cebulę, następnie dodamy drobno posiekane habanero (jeśli jesteście mięczakami może być świeże chilli, jeśli to jest dla was za ostre, nie profanujcie tej potrawy, pójdźcie do pobliskiego baru mlecznego na pierogi ruskie i pomidorówkę, bo beef patties nie są dla was). Gdy cebula i habanero się podsmażą a w kuchni będzie się unosił przyjemny aromat gazu pieprzowego, dodajemy mięso, smażymy je aż zrobi się brązowe i puści soki, wtedy dodajemy kostki rosołowe, koncentrat pomidorowy i drobno posiekany szczypior.  Redukujemy ogień pod patelnią i powoli mieszamy, na koniec dajemy przyprawy, i jeszcze dusimy przez 10min.

Tak gotowy farsz zostawiamy na lekkie przestudzenie a w międzyczasie rozwałkowujemy ciasto na placki o średnicy 15cm i grubości około pół centymetra. W taki placek wkładamy z 2 łyżki stołowe farszu i zamykamy sklejając brzegi razem, ja ugniotłem je tradycyjnie po polsku widelcem.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 220 stopni C. przez 25 minut.

Można jeść na ciepło lub nawet wystudzone. Szybko podgrzewają się w mikrofali, są aromatyczne i kruche a ciasto pozostaje takie samo przez wiele dni. Jedno na przekąskę, dwa na lunch czy trzy na obiad. Palce lizać.

Smacznego.