Archiwa kategorii: Nie o gotowaniu

Domowe piwo pierwsze kroki

Zestaw do robienia piwa

Zestaw do robienia piwa

Teraz coś innego. Od roku czy więcej na rynku pojawiły się powszechnie dostępne alternatywy do masowo robionego piwa przez kampanie i grupy piwowarskie. Jest to dobra rzecz bo te piwa są bardzo dobre, smakują jak piwo a nie siuśki żubra. Chwalę ludzi którzy zdecydowali się otworzyć własny mikro browar i robić piwo po swojemu z pasją. Nigdy nie robiłem piwa aż do czasu gdy na urodziny dostałem taki zestaw do robienia piwa. Wiem jak robić wino, jest to proste jak konstrukcja cepa i nie wymaga dużej uwagi ze strony higieny, jak przemieliłem ślimaka w sokowirówce wraz z winogronem, nic się nie stało, piwo ma większe wymagania ale za to szybciej się robi i szybciej mamy rezultaty i wiemy co można poprawić, podzielę się z wami moimi spostrzeżeniami i dotychczasową praktyką.

By warzyć piwo dobrze jest mieć fermentator (to ta biała balia po lewej na zdjęciu) jest z plastiku co znaczy że jest odporniejsza na uderzenia np. przy mieszaniu, oraz łatwiej ją czyścić. Dodatkowo ma kranik który bardzo ułatwia zlewanie piwa i butelkowanie w porównaniu z ściąganiem go przez wężyk z gąsiora. Ma wielką pokrywę co daje łatwy dostęp do zawartości i potem do czyszczenia. Koszt około 35-50zł, jest to jednorazowa inwestycja na wiele lat.

Dostępne są tak zwane brew kit (gotowy zestaw do robienia piwa) składa się on z chmielowanego ekstraktu słodowego, drożdży sypkich i saszetki z chmielem. Zestaw nie jest kompletny bo zawsze wymaga jeszcze odpowiedniej ilości wody (około 20L) oraz dodatkowego ekstraktu słodowego (około 1 – 1.7kg) by brzeczka (mieszanina słodu chmielu i wody z drożdżami) zaczęła fermentować i odpowiednia ilość alkoholu się wytworzyła. Wiele brew kit’ów opisuje w przepisie że można dać zamiast ekstraktu słodowego cukier i można ale smak jest inny jak się przekonałem z moim pierwszym piwem, ma ten smak taniego piwa, bardziej bimbrowniczy niż słodowy.  Więc dobrze jest kupić jeden z wielu dostępnych nie chmielowanych ekstraktów słodowych (koszt około 20-30zł za kg).  Sam brew kit kosztuje od 40 do nawet 100zł(te za 100 zwykle mają naprawdę wszystko oprócz wody), jest ich bardzo dużo więc można długo eksperymentować z różnymi zestawieniami.

Dlaczego kupujesz ekstrakt a nie robisz własny? Bo robienie własnego wymaga zakupu znacznie tańszego śrutowanego słodu, traktowanie go enzymami, gotowania, i filtrowania, nazwijmy że jest to level hard w piwowarstwie. Jak gotuje kupuje koncentrat lub przecier pomidorowy bo nie chce mi się parzyć pomidorów, obierać ich ze skórki,kroić, dusić i odparowywać wody by uzyskać coś co mogę kupić za 3zł gotowe i skoncentrować się na potrawie – tak samo tu. Jest tyle różnych ekstraktów słodowych dostępnych że przez lata nie sprawdzę wszystkich kombinacji.

Samo nastawienie brzeczki jest banalne, mieszam zawartość brew kit czyli chmielowany słód z paczki w formie gęstego syropu około 1.7kg z kolejnym 1 – 1.7kg ekstraktu słodowego nie chmielowanego, wody (około 20L) dodaje drożdże które były dostarczone z brew kitem i chmiel. Wszystko zamykam w fermentatorze, zamykam szczelnie i wkładam fermentówkę od góry by obserwować proces wydzielania gazów przez drożdże oraz by utrzymać beztlenowe środowisko w fermentatorze. Fermentówka to taka powyginana rurka z wodą która „bulka” gdy gazy (CO2) się ulatniają podczas przetwarzania cukrów na alkohol przez drożdże.

Czystość i sterylność! wszystko od początku do końca musi być czyste, mówimy tu o warunkach szpitalnych i nie szpitalnych typu przychodnia NFZ tylko operacja serca w prywatnej szwajcarskiej klinice. Fermentator, wszystkie narzędzia typu łopatki, mieszadełka, garnki do rozrobienia słodu, woda muszą być czyste i wolne od bakterii i grzybów. Do tego można stosować różne środki, narzędzia jak łyżki, mieszadełka ect można sparzyć wrzątkiem, wodę zagotować lub kupować butelkowaną, nie używajcie kranówy, lub przegotujcie ją wcześniej, przyznam że taniej jest kupić 20L wody w baniakach niż zagotować 20L kranówy. Fermentator lub gąsior należy starannie umyć i odkazić do tego można stosować różne środki popularnym jest pirosiarczan do zakupienia w sekcji winiarskiej każdego marketu czy sklepu typu Castorama, Leroy ect… można użyć spirytusu, lub jak na zdjęciu mój sposób, będąc właścicielem generatora ozonu popularnie nazywanego ozonatorem (fajna nazwa, jak broń kosmitów z filmu scifi z lat 20tych) można wybić wszystkie bakterie i zarodniki, problem z ozonem jest taki że trzeba wietrzyć kuchnię przez kilka godzin by pozbyć się zapachu ozonu, ale zabije to wszystko co żywe albo ma pretensje do rozmnażania.

Sam proces fermentacji trwa 2 tygodnie, dłużej niż to drożdże przerobią za dużo cukru i dostaniemy wytrawne piwo o wysokiej zawartości alkoholu jak mi wyszło z drugim moim piwem. Piwo można dochmielać po pierwszym tygodniu dodając granulat chmielowy do brzeczki. Granulaty są tanie, kosztują około 5zł za 50g i dajemy kilka gram na fermentator chyba że chcecie uzyskać coś bardzo gorzkiego i chmielowego  jak piwo typu IPA (indian pale ale).

Butelkowanie. Dobrze jest kupić kapslownicę, dobra w pełni metalowa kosztuje od 40zł, kapsle 4zł za 50, butelki można kupić, ale wystarczy zrobić jedna dobrą domówkę gdzie każdy przyniesie po 3 – 4 piwa i jesteście ustawieni. Lubie też butelki z koszyczkiem, niektóre piwa można kupić w butelkach z koszyczkiem a potem ponownie je używać. Same butelki trzeba też odkazić, można użyć te same metody co z fermentatorem. Ja mam zmywarkę z nigdy nie zrozumiałym dla mnie programem Baby Cycle, zmywarka nie tylko myje wszystko ale przez określony czas gotuje wszystko zabijając bakterie które mogły by zepsuć piwo. I to jest poprawne wykorzystanie funkcji pozornie bezużytecznej. Przed zakapslowaniem do każdej butelki dajemy z 4g cukru lub glukozy by po zamknięci drożdże jeszcze popracowały i nagazowały piwo (co było by to za piwo bez bąbelków?) i nie trzeba rozszczepiać atomu jak w filmie Młody Einstein.

Piwo w butelkach powinno przeleżeć z 2 – 3 tyg przed otwarciem, należy trzymać je w miejscu ciemnym bez dostępu do słońca np. piwnica czy spiżarka. Takie piwo bez pasteryzacji może leżeć z 4 miesiące zabutelkowane bez obawy że się zepsuje, ale pewnie wypijecie je przed tym czasem.

Nic tylko nastawiać i eksperymentować, możecie robić, jasne, ciemne, pszeniczne, koźlaki, pilsy, ale, IPA, lagery i własne kombinacje. Naprawdę polecam. To nawet nie że koszt takiego piwa to 2zł za butelkę, ale jest ono 100% naturalne, własne i bardzo smaczne. Plus jedna partia 20 – 25L jest gotowa do wypicia miesiąc od jej nastawienia czyli 40 butelek miesięcznie własnego dobrego piwa. Po opanowaniu procesu przygotowanie brzeczki trwa mniej niż godzinę. Potem sobie siedzi i się fermentuje a potem zlewa. To jest tak proste.

piwo

piwo