Inwencja śniadaniowa – dobrze i smacznie

Najlepsze potrawy to te wymyślone na szybko używając składniki które właśnie mamy pod ręką. Przykładem takich potraw to pizza, risotto, koreański smażony ryż, zupy i potrawki, co zostało w lodówce, z wczorajszego obiadu, co znaleźliśmy po drodze składamy w jedną całość. I w ten sposób doszliśmy do mojego dzisiejszego śniadania. Prezentuję grahamkę z jajecznicą, boczkiem, grillowaną papryką, serem i duszonym szpinakiem.

Kanapka z jajkiem i szpinakiem

Kanapka z jajkiem i szpinakiem

Jak ten twór powstał? Z wczorajszego lunch w pracy został mi duszony szpinak, jest pyszny, kremowy, z czosnkiem, cebulką oraz serem pleśniowym dor blue. Po drodze do pracy na ulicy Postępu jest Minuta 1 z małym stołem szwedzkim gdzie zawsze jest jajecznica i inne dodatkami na śniadanie. Zgarnąłem dwie porcje jajecznicy, kilka pasków boczku, trochę grillowanej papryki i kilka plasterków sera z tacy z zimnymi składnikami. Do tego 2 spore grahamki. Gdy dotarłem do biura, wypatroszyłem grahamki zostawiając samą skorupę, w tym samym momencie wrzuciłem szpinak do mikrofali, poukładałem boczek i paprykę na dnie grahamek i nałożyłem spora porcję gorącego szpinaku, przykryłem serem, położyłem po porcji jajecznicy na każdym. Wykończyłem sporą ilością sosu Vicious Viper i zamknąłem obie kreacje.

I w ten sposób mam śniadanie do południa. Pełen energii mogę siorbać earl gray i klikać na komputerze w spację jak bym chciał otworzyć drzwi w strzelance z lat 90tych do końca dnia.

Kurczak Generała Tso

Kurczak Generała Tso możliwie najlepszy kurczak z kuchni azjatyckiej

Kurczak Generała Tso

Kurczak Generała Tso

Pochodzi z Chin, jest wiele opowieści jak zostało wymyślone ale większość zaprzecza że była to potrawa przygotowana specjalnie dla Tso Tsung-t’ang. Dziś w USA nie ma nic bardziej popularnego w restauracjach z jedzeniem mandaryńskim i chińskim. Jest wszystkim tym co się chce w kurczaku, smażony na głębokim oleju, w panierce, z aromatycznym pikantno-słodkim sosem który oblepia każdy kawałek, niebo w gębie!

Niestety w Polsce danie to nie zyskało na popularności wśród barów azjatyckich, znalazłem go w restauracji o mało azjatyckiej nazwie Regina gdzie był prawie jak ten który jadałem w NYC. Niestety „prawie” to nie to samo co „identycznie” tu kucharz raczej nigdy nie jadł tego „autentycznego z USA” i coś brakowało, plus (a raczej minus) porcja była mała i bez dodatków, za to relatywnie droga ponieważ za bardzo ozdobny 15cm talerzyk kurczaka bez ryżu, surówki czy innego warzywa trzeba zapłacić 19zł. Fascynujące jest jak restauracje które mają się za wyższą klasę niż klasyczny „chińczyk” każą sobie płacić za zwykły gotowany biały ryż i surówkę/warzywa (czasem nawet 10zł) gdzie w takim prostym barze dostanę jedno i drugie plus górę mięsa za 13zł. Składniki do zrobienia 800g tej pyszności kosztowały mnie trochę więcej niż 20zł. Dlatego warto umieć gotować i nie przepłacać.

Oto co trzeba i jak się robi.

Kurczak:

  • 800g kurczaka, najlepiej filety podudzia ale pierś również da radę
  • mąka do panierki
  • jajko lub dwa by lepiej się panierowało
  • jasny sos sojowy
  • olej sezamowy
  • wino ryżowe

Kurczaka kroimy w małe kawałki nie większe niż 5cm i marynujemy w mieszance sosu sojowego, wina ryżowego i oleju sezamowego. Najlepiej przez noc ale jak nam się śpieszy to kilka godzin też wystarczy.

W garnku na frytki lub frytkownicy nagrzewamy olej. W tym czasie wyjmujemy kurczaka, kawałek po kawałku maczamy w rozbełtanym jajku a później mące kompletnie pokrywając każdy kawałek. Smażymy w małych partiach (chyba że macie gastronomiczną frytkownicę) by ładnie się usmażyły na złoty kolor. Wyjmujemy i odkładamy na ręczniki papierowe by lekko wciągnęły nadmiar oleju.

Sos:

  • pół szklanki sosu sojowego
  • pół szklanki octu ryżowego
  • pół szklanki wina ryżowego
  • łyżka cukru
  • łyżka startego imbiru
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • chilli (najlepiej świeże ale jak nie mamy to płatki powinny wystarczyć)
  • skrobia ziemniaczana lub kukurydziana 1 łyżeczka

Wszystko z wyjątkiem skrobi wrzucamy do woka i doprowadzamy do wrzenia. Jeśli używacie świeżego chilli, pokrójcie je bardzo bardzo drobno. Próbujemy, powinno być słodkie, ostre, lekko kwaskowe i przesiąknięte imbirem. W odrobinie wina rozrabiamy łyżeczkę skrobi i wlewamy, nasza zupa winno-octowo-sojowa powinna zgęstnieć do konsystencji sosu. Wtedy wrzucamy kurczaka i energicznie nim potrząsamy w woku. Sos ma pokryć każdy kawałeczek kurczaka. Wtedy wykładamy na talerz. Możemy podawać samo jako zakąskę, na ryżu czy ze smażonym makaronem. Dekorować szczypiorkiem i prażonym sezamem. Zapijać dobrym amerykańskim burbonem.

Powodzenia!

Jamaican beef patties

Jamaican beef patties – pikantne bułeczki z Jamajki

Jamaican beef patties

Jamaican beef patties

Beef patty czyli pierożek z kruchego ciasta z pikantnym wołowym farszem nie tylko jest przysmakiem na Jamajce ale również w stanach zjednoczonych gdzie mieszka wielu imigrantów z Jamajki. My mamy nasze pierogi, włosi mają calzone, mieszkańcy Bałkan burek a Jamajczycy swoje beef patties. Bardzo łatwo się je robi doskonale nadają się na imprezę, najlepiej serwować ze szklaneczką jamajskiego ciemnego rumu.

Na ciasto potrzebujemy:

  • 3 szklanki mąki uniwersalnej
  • 4 łyżki stołowe kurkumy
  • 1 łyżeczka soli
  • 2 łyżeczki cukru
  • 3/4 kostki masła lub margaryny
  • 1 jajko
  • 1/2 szklanki wody

Zanim zaczniemy wyrabiać ciasto dobrze jest założyć rękawiczki lateksowe ponieważ taka ilość kurkumy zabarwi wam ręce na kilka dni. Mieszamy na początku suche składniki razem aż będziemy mieli jednolitą masę. Bardzo zimne masło kroimy w drobną kostkę i wrzucamy do suchych składników, rozcieramy wszystko by mieć miskę pełną żółtych mącznych grudek. Następnie mieszamy jajko z wodą powoli dodajemy do grudek i zlepiamy je razem aż uzyskamy jednolitą sprężystą masę. Ilość wody regulujemy sami, jeśli pół szklanki to za mało to dajemy więcej jeśli po wlaniu 1/3 już jest OK to nie dajemy więcej.

Składniki na farsz:

  • 1kg mielonej wołowiny
  • 2 papryczki habanero (oryginalnie scotch bonnet)
  • 1 cebulę drobno posiekaną
  • pęczek szczypiorku
  • 3 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 2 kostki bulionu wołowego
  • łyżeczka cebuli w proszku
  • 1/2 łyżeczki ziela angielskiego w proszku
  • 1/2 łyżeczki czarnego pieprzu
  • 1/2 łyżeczki suszonego tymianku
  • łyżeczka słodkiej papryki
  • łyżka stołowa koncentratu pomidorowego (czasem jest używany ketchup)
  • 2 łyżki stołowe oleju rzepakowego

Na odpowiednio dużej patelni rozgrzewamy olej, na początku zeszklimy cebulę, następnie dodamy drobno posiekane habanero (jeśli jesteście mięczakami może być świeże chilli, jeśli to jest dla was za ostre, nie profanujcie tej potrawy, pójdźcie do pobliskiego baru mlecznego na pierogi ruskie i pomidorówkę, bo beef patties nie są dla was). Gdy cebula i habanero się podsmażą a w kuchni będzie się unosił przyjemny aromat gazu pieprzowego, dodajemy mięso, smażymy je aż zrobi się brązowe i puści soki, wtedy dodajemy kostki rosołowe, koncentrat pomidorowy i drobno posiekany szczypior.  Redukujemy ogień pod patelnią i powoli mieszamy, na koniec dajemy przyprawy, i jeszcze dusimy przez 10min.

Tak gotowy farsz zostawiamy na lekkie przestudzenie a w międzyczasie rozwałkowujemy ciasto na placki o średnicy 15cm i grubości około pół centymetra. W taki placek wkładamy z 2 łyżki stołowe farszu i zamykamy sklejając brzegi razem, ja ugniotłem je tradycyjnie po polsku widelcem.

Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 220 stopni C. przez 25 minut.

Można jeść na ciepło lub nawet wystudzone. Szybko podgrzewają się w mikrofali, są aromatyczne i kruche a ciasto pozostaje takie samo przez wiele dni. Jedno na przekąskę, dwa na lunch czy trzy na obiad. Palce lizać.

Smacznego.

Mięsny tort na cieście francuskim

Mięsny tort na cieście francuskim

Mięsny tort na cieście francuskim

Na urodziny kolega zamówił u mnie wytrawny tort z mięsem, jak mogłem odmówić? Jako fan mięsa, jedzący je jak dziecko cukierki tylko naturalnym było zrobienie tej pyszności.

Konstrukcja jest prosta, 3 blaty z ciasta francuskiego poprzekładane masą mięsno-serową, wszystko udekorowane serkiem kremowym z rzodkiewką i koperkiem.

Na blaty potrzebujemy 2 rulony ciasta francuskiego, z których używając talerza jako szablonu wycinamy 3 równe koła. Należy je upiec w piekarniku w temp. 240 stopni C przez 20-25min. Wyrosną na nawet 10 cm, będzie trzeba je lekko spłaszczyć po ułożeniu masy.

Do masy potrzebujemy:

  • 3 piersi z kurczaka
  • 2 cebule
  • 2 opakowania serka topionego (po 150g)
  • 100g tartego parmezanu
  • pół łyżeczki majeranku
  • pół łyżeczki lubczyka
  • sól / pieprz
  • łyżka oleju rzepakowego

Piersi z kurczaka przekręcamy przez maszynkę do mielenia mięsa. Lekko obsmażamy na patelni wraz z drobno posiekaną cebulą, solimy i pieprzymy. Redukujemy ogień pod patelnią i wrzucamy dwie kostki serka topionego, ja użyłem smaku ementaler. Gdzie nie jestem fanem serków topionych ponieważ to tłuszcz i emulgatory, to w tym przypadku akurat te emulgatory są mile widziane. Gdy serki się stopią i zaczną sklejać kurczaka, dodajemy parmezan (lub inny twardy dojrzewający ser dla lepszego aromatu). Dodajemy przyprawy i mieszamy aż będziemy mieli kremową serową masę z mięsem.

Wykładamy połowę masy na pierwszy blat, przykrywamy drugim, znów wykładamy resztę masy i przykrywamy trzecim obróconym płaską stroną do góry. Lekko dociskamy aż masa zacznie wychodzić bokami. Przesmarowujemy górę śmietankowym serkiem kremowym. Dekorujemy warzywami.

I gotowe. Z uwagi że to jest tort na zamówienie, miałem go nie robić na ostro (bez sensu!) normalnie dał bym pieprzu cayenne do masy i dla różnorodności na wyłożoną masę poukładał plasterki jalapeno.

Smacznego.

Idealne ciasto na pizze, przypomnienie dla samego siebie

W przeciwieństwie do wielu osób gotuję „na czuja”. Bardzo żadko trzymam się ściśle przepisów, miarek, mililitrów, gram czy innych. Ale są wartości których warto przestrzegać, np proporcje na ciasto na pizze. Doszedłem do takiej złotej proporcji, gdzie jeśli tylko będę się trzymał tych ilości ciasto zawsze wyjdzie doskonale.

Potrzebne są 3 kubki mąki (ok 0.5kg)
Pół kostki świeżych drożdży
2 łyżeczki cukru
1/2 łyżeczki soli
1 kubek letniej wody

W kubku letniej wody rozpuszczamy drożdże, cukier i sól. Czekamy aż zaczną pracować – na powierzchni pojawi się pianka. Wlewamy do odmierzonej wcześniej mąki i mieszamy aż powstanie sprzężysta kulka.

Dalej co zrobicie to wasza sprawa, rozwałkować, rozciągnąć, zostawić by wyrosło zawinąć nim ser czy pepperoni. Ja mogę rozwałkować to ciasto na blat 60cm na 40cm pozwolić mu wyrosnąć i będzie pizza na średnim spodzie.

Stromboli czyli rulon pizzowy

Stromboli pierwsze podejście z kupnym ciastem

Stromboli pierwsze podejście z kupnym ciastem

Chyba Światowy Dzień Pizzy jest doskonałą okazją na opublikowanie tego przepisu.

Dawno temu, gdzieś, kiedyś w słonecznym Bensonhurst, NY, papa Mario kręcił kolejny placek w swojej małej pizzerni. Zmęczony monotonnością płaskiej pizzy stwierdził że zrobi coś nowego i po skomponowaniu doskonałej okrągłej pepperoni, sausage, onions and pappers, XL zwiną wszystko w rulon i wrzucił do pieca. Rezultat został ochrzczony nazwą wyspy na morzu Tyrreńskim gdzie papa Mario się urodził i mieszkał zanim wyemigrował do USA szukając lepszego życia.

Zrobiłem dwie wersje stromboli, pierwsza testowa na kupnym blacie pizzy. Dla początkujących oraz zabieganych jest to dobra opcja. Może nie wyrośnie tak wysoko ale będzie dobre i nie przemoknie sosem ponieważ surowe ciasto do pizzy w rulonie XXL jest przesmarowane warstwą tłuszczu by się nie kleiło za bardzo.

Wystarczy zrobić gęsty sos który nie wypłynie z rolady, tu proponuję:

  • 250g przecieru pomidorowego
  • 2 łyżki oleju rzepakowego
  • 2 łyżki wody
  • 1 łyżeczka bazylji
  • 1 łyżeczka oregano
  • 1 łyżeczka tymianku
  • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • pół łyżeczki soli
  • pół łyżeczki ostrej papryki (ja użyłem całą łyżeczkę pieprzu cayenne)

Wszystko wymieszać w miseczce odstawić na trochę by się przegryzło (można zrobić dzień wcześniej) i gotowe.

Blat w 3/4 przesmarować przygotowaną pastą zostawiając pasek gołego blatu którym zalepimy rulon. Układamy ulubione składniki na pizzę tu były robione dwa rodzaje salami, drobno pocięta cebula i dwie kulki sera mozzarella pokrojone w cienkie plastry. Zaczynamy zwijać bardziej szeroką stronę blatu aż do paska który pozostał nie przesmarowany sosem. Kleimy brzegi (i tak coś wypłynie ale po co pomagać), smarujemy rozbełtanym jajkiem i do nagrzanego piekarnika do 240 stopni C. na 30min.

Teraz level hard, własne ciasto i 80cm długości rulon.

Potrzebujemy:

  • 0.5kg mąki uniwersalnej
  • pół kostki świeżych drożdży
  • 2 łyżeczki cukru
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 kubek letniej wody

Drożdże rozpuszczamy w letniej wodzie i dodajemy cukier i sól. Gdy zaczną „pracować” i na powierzchni wody zacznie pojawiać się pianka wylewamy do miski z mąką i gnieciemy aż dostaniemy piękne sprężyste ciasto które nie będzie się lepić do rąk.

Bierzemy odpowiedni duży arkusz papieru do pieczenia (u mnie to 80cm) i lekko go natłuszczamy olejem. Kładziemy ciasto i rozwałkujemy je na prostokąt o odpowiednich dla nas rozmiarów. Reszta jak wcześniej, smarujemy pastą pomidorową, kładziemy składniki, tu było bogato, 2 rodzaje salami, plastry boczku, cebula, oliwki, mozzarella, pleśniowy, cheddar i papryczki jalapeno. Zwijamy, zaklejamy, lekko nacinamy wierzch i smarujemy rozbełtanym jajkiem. DO piekarnika na 30 min. Prawie tak samo imponujące jak pizza z ziti i kulkami mięsnymi. Spokojnie nakarmi 7 osób i zostanie na śniadanie.

80cm stromboli zrobione z ciasta zagnieconego ręcznie z świeżymi drożdżami

80cm stromboli zrobione z ciasta zagnieconego ręcznie z świeżymi drożdżami

Muffin z marchewką

Puszyste babeczki z marchewką, bananem, jabłkiem i żurawiną

Muffin z bananem i marchwią

Babeczka z marchwi a, bananem, jabłkiem i żurawiną

Chciałem coś lekkiego i smacznego na dobry początek dnia. Będą idealnie pasować do kefiru i serka wiejskiego na śniadanie.

Przepis wymyśliłem na poczekaniu kierując się tym co znalazłem w lodówce. W pierwszej kolejności nie chciałem by połowa kostki drożdży która została po sobotnim robieniu stromboli się zmarnowała. Do tego miałem lekko brązowiejącego banana i tygodniowe marchewki.

Krok pierwszy:

Do blendera lub rozdrabniacza wrzucamy:

  • 2 jajka
  • 1 marchewkę pokrojoną w mniejsze kawałki
  • 1 banan pokrojony na mniejsze kawałki
  • 1 nieobrane jabłko z gniazdem nasiennym wykrojonym
  • 3 łyżki oleju (najlepiej rzepakowy)
  • łyżeczka ekstraktu waniliowego
  • 1/3 łyżeczki soli
  • 5-6 łyżeczek brązowego cukru
  • 3 łyżeczki stewi w proszku

Miksujemy wszystko na gładką masę.

Krok drugi:

W kubku na kawę/herbatę rozpuszczamy pół kostki drożdży z 2 łyżkami cukru w letniej wodzie. Zostawiamy aż zacznie się pienić (około 10min).

Krok trzeci:

W misce do wyrabiania ciasta łączymy masę z bananem i marchewką, drożdże i 2 szklanki mąki. Miksujemy wszystko mikserem aż będzie równomierna gładka masa.

Dodajemy suszoną żurawinę, około jednej garści. Mieszamy.

Piekarnik rozgrzewamy do 210 stopni C.

W foremki na muffiny z papierowymi papilotkami wykładamy masę, mi wyszło 16 babeczek.

Pieczemy około pół godziny lub aż patyczek wbity w babeczkę wyjdzie suchy.

Gotowe!

Babeczki są mało słodkie, ale o to chodziło. Mamy naturalną słodycz banana i marchwi oraz lekki kwaśny posmak od jabłka.

Można podawać z jogurtem lub kefirem, dżemem, miodem czy masą czekoladową.

Muffin z marchewką

Puchate w środku, widać że jakiś większy kawałek uciekł ostrzą blendera

Schab w stylu tajskim

Orientalny schab w stylu tajskim z brązowym ryżem

Schab w stylu tajskim

Schab w stylu tajskim

Przepis ten jest inspirowany artykułem ze styczniowego Woman’s Health o jedno garnkowych potrawach na każdą dolegliwość. Według specjalistek WH, kombinacja trawy cytrynowej, chilli, imbiru, cynamonu, goździków, gałki muszkatołowej, czosnku i kilku innych sprawi że będziesz spała jak suseł. Gdzie imbir i chilli pobudza i rozgrzewa, cynamon pomaga trawić cukry i wspomaga koncentrację a gałka muszkatołowa może być halucynogenna w większych dawkach. Według publikowanego przepisu to trawa cytrynowa właśnie pomaga w śnie, tylko że według encyklopedii przypraw tak naprawdę ma działanie moczopędne i pobudzające przez co jest dobra na trawienie. „Nie wierz wszystkiemu co słyszysz” chyba powinno być wzbogacone o „wszystkiego co czytasz”, nie pierwszy raz pisma podają informacje z palca wyssane. Ale sam przepis nie jest zły(a nawet dobry), na przekór polskim trendom kulinarnym gdzie główne przyprawy to sól i pieprz jest bogaty w egzotyczne przyprawy i zaleca moje ulubione chilli.

Więc do dzieła. W sklepie dostałem ładny 1.4kg kawałek schabu bez kości, lekko tłuściutki z góry ale ogólnie chudy i nie poprzerastany. Udusiłem go w moim ulubionym PRLowskim szybkowarze. Do tego woreczek brązowego ryżu gotowanego bez soli (bo sól ponosi ciśnienie a sam schab i sos były słone). Kluczowym jest pasta zrobiona z ziół i przypraw na modłę tajskiej pasty curry.

Składniki na pastę:

  • kawałek świerzego imbiru wielkości kciuka
  • 3 łodygi trawy cytrynowej (tylko te miękkie części bez zdrewniałych)
  • 3 ząbki czosnku
  • 3 zielone papryczki chilli
  • 1 cała cebula
  • 2 pomidory (albo garść pomidorków cherry)
  • 2/3 łyżeczki soli
  • 1/2 łyżeczka cynamonu
  • 1/3 łyżeczka gałki muskatołowej
  • 1/2 łyżeczki płatków czerwonego chilli
  • 1 łyżeczka cukru
  • sok z jednej cytryny

Wszystkie te składniki wrzucamy do blendera i miksujemy na pastę. Schab nacierami starannie z każdej strony, dobrze jest wziąć cienki widelec lub szpikulec do mięsa i ponakłuwać(tak 30 – 50 nakłuć z każdej strony) mięso pokryte pastą wbijając smak do środka i skruszając mięso jednoczesnie.

Tak przygotowane mięso może poleżeć sobie w lodówce pod przykryciem przez kilka do kilkunastu godzin co nada mu dodatkowego aromatu. Resztę pasty wylałem na dno szybkowaru, ułożyłem na to mięso na górze pocięte paski papryki z dwóch czerwonych papryk. Całość dusiłem przez 85min, pewnie można by i w piekarniku tak zrobić ale preferuję szybkowar. A rezultat? palce lizać! Mięso wyciągnąłem z szybkowara, paski papryki również, powstały wywar zmiksowałem nożem do zup by miało gładszą konsystencję(tłuszcz ze schabu i soki stworzą emulsję z składnikami pasty).

Teraz tylko kroić w plastry, podawać na ryżu i polewać sosem do woli.

Sałata maślana z dodatkami

Najprostsza sałatka do pracy, łatwiej się nie da

Sałata maślana z dodatkami

Sałata maślana z dodatkami

Zdjęcie i sałatka była zrobiona 15min przed wyjściem z domu do pracy. Przygotowanie zajmuje 5min, jest banalnie prosta a zarazem bardzo smaczna i zdrowa.

Do wysokiego pojemniczka (ok15-20cm) wlewamy mały kubeczek jogurtu naturalnego (250ml), wyciskamy sok z połowy cytryny, dajemy sól, pieprz i cukier (ok 1/3 łyżeczki każdy lub według smaku). Drobno kroimy pół cebuli i mieszamy z jogurtem, następnie rzodkiewkę w ćwiartki i też wrzucamy, jakies 5 – 8 cm zielonego ogórka bez obierania w pół plastry na koniec kawałki pomidora.

To powinno wszystko pokryć się jogurtem. Na górę układamy umyte i porwane liście sałaty masłowej i szczelnie zamykamy pokrywkę by w drodze do pracy się nie wypało.

Do lunchu jogurt przejdzie aromatem cebuli a ogórek i pomidor puszczą trochę soku dalej wzbogacając smak. Wykładamy zwyczajnie obracając pojemnik do góry dnem nad dużym talerzem, sałata wypadnie i zostanie zalana dressingiem z resztą warzyw. Widelec w dłoń i do dzieła!

Można użyć więcej warzyw, np paprykę, cukinię, kalafior, brokuła. Dla tych którzy nie lubią smaku cebuli, można ją zastapić porem. A dla chorujących których nie obchodzą współpracownicy polecam przecisnąć przez praskę ząbek lub dwa czosnku. Dla chilliheadów jak ja sugeruję dodać jalapeno lub chilli do jogurtu.

Coś takiego można zrobić w 5 min jesli wszystkie składniki ma się w lodówce. Więc zamiast włączać drugą drzemkę na budziku a potem gonić autobus i stołować się u Pana kanapki bub jakiejś stołówce to podnieść się z łóżka, nogi za burtę i do kuchni marsz!

Gotowe pulpety z razowymi świderkami

Pulpety w sosie bolognese bez wysiłku

Mięso wołowo-wieprzowe w przyprawach

Mięso wołowo-wieprzowe w przyprawach

Po tygodniu stołowania się na mieście w różnych azjatyckich knajpach czas na dobre domowe jedzenie zrobione od podstaw. Więc oto pulpety w sosie bolonese zrobione bez skrótów acz szybko. Cały proces zabiera mniej niż godzinę i jedyny sprzęt wymagany to maszynka do mielenia mięsa i ostry nóż. (tak na wypadek jeśli planowaliście kupić ultra multi cooker za 900 do 3500zł… nie, nie wymagany, zbędny wręcz.)

Zaczynamy od mięsa: 1kg szynki wieprzowej i 0.6kg ligawy wołowej, oba mięsa pociąłem w małe kawałki, poukładałem na desce i posypałem szczodrą ilością soli, czarnego pieprzu, ziół prowansalskich, czosnku i chilli. Tak przygotowane mięso przekręciłem przez maszynkę wraz z dwoma cebulami. Jeśli pomieszaliście mięso wieprzowe z wołowym przed mieleniem, znacznie krócej trzeba wszystko mieszać by otrzymać równo rozłożoną masę. I w ten sposób 10min mamy za sobą (pamiętajcie ostry nóż).

Mięso zostawiamy na chwilę niech przejdzie przyprawami a my robimy bazę pod sos.

Warzywa podsmażane będą baz a sosu

Warzywa podsmażane będą baz a sosu

Tradycyjny sos bolonese zawiera marchewkę, cebulę i seler naciowy, i te właśnie drobno pokroiłem w kostkę i wrzuciłem na wysoką patelnię z 3 łyżkami oleju rzepakowego (żadnej oliwy z oliwek i nigdy oleju kokosowego). Warzywa lekko solimy i podsmażamy, cebula powinna być szklista, jeśli zacznie przywierać podlejcie wodą lub bulionem albo jak tym razem karotką multi witamina (bo było pod ręką i doda słodyczy). Kolejne 10min za nami.

Lepimy pulpety, warzywa pod przykryciem się duszą a my lepimy pulpety. Wielkość zależy od lepiącego, ja używam łyżki do lodów by porcjować ilość mięsa, a potem formuję kulkę w dłoniach. Z takiej ilości mięsa wyszło mi z 30 pulpetów. Dobrze jest lepić w rękawiczkach lateksowych, nie trzeba myć rąk po 10 raz by wywabić zapachy przypraw. Jak sprawnie wam to idzie to następne 10min za nami, jak wolniej to 15min.

Wracamy do sosu, potrzebne będzie 0.5L opakowanie przecieru pomidorowego oraz słoiczek koncentratu pomidorowego. Dodajemy do duszących się warzyw i mieszamy, jak będzie za gęste można dolać wody, ale nie za dużo bo pulpety puszczą sok i będzie więcej sosu. Teraz zaszalejemy z przyprawami, po łyżce stołowej oregano, bazyli, tymianku, szałwi i majeranku oraz 3 -5 ząbków czosnku przeciśniętych przez praskę. Mieszamy próbujemy, dosalamy jak trzeba, jeśli lubicie na ostro jak ja to trochę peperochino nie zaszkodzi. 5min i gotowe!

Ulepione pulpety wrzucamy bezpośrednio do gotującego się sosu. Redukujemy ogień pod patelnią i przykrywamy pokrywką. Nie muszą być do końca zanurzone ale przynajmniej 3/4 w sosie. Tak dusimy przez 30min bez obracania czy mieszania.

Gotowe pulpety z razowymi świderkami

Gotowe pulpety z razowymi świderkami

W między czasie gdy pulpety się duszą możemy ugotować nasz ulubiony makaron. Ja lubię razowe świderki, dłużej się gotują ale mają więcej błonnika a mniej cukrów prostych. Ale wybór jest wasz, muszelki, kokardki, penne czy spaghetti wszystko pasuje.

Teraz tylko wyłożyć makaron, poukładać klopsy i polać sosem. Jeśli nie liczycie kalorii można zawsze posypać to jakimś dobrym serem jak parmesan, grano padano, czy nasz polski bursztyn. Ser naturalnie zawiera glutaminian sodu więc będzie smakowało lepiej.

Lista składników:

  • 1kg mięsa z szynki wieprzowej
  • 0.6kg mięsa wołowego z ligawy
  • 2 marchewki
  • 2 łodygi selera naciowego
  • 1 zabłąkana pietruszka
  • 4 duże cebule
  • 0.5L przecieru pomidorowego
  • 1 słoik koncentratu pomidorowego
  • oregano, bazylia, tymianek, szałwia, majeranek
  • chilli i czosnek w proszku
  • 5 ząbków świeżego czosnku
  • sól i pieprz
  • 3 łyżki oleju rzepakowego

Smacznego.